Menu

Droga do LYKKE

Blog o życiu na emigracji i podróżach.

Wioski kulturowe i Królestwo Eswatini

madamebonheur

Podczas podróży po RPA odwiedziliśmy trzy lokalne wioski kulturowe. Są to żywe muzea historii (living history museum), w których zwiedzający mogą na własne oczy zobaczyć, jak w dawnych czasach żyli rdzenni mieszkańcy tej części Afryki. Będąc tam można spacerować po zrekonstruowanych osadach i obserwować rezydentów, zajmujących się tworzeniem broni, wyrabianiem biżuterii z paciorków, pleceniem koszy i wieloma innymi rzeczami. Dodatkowo przewodnicy opowiadają o miejscowej kulturze i chętnie odpowiadają na wszystkie pytania. Niektóre kompleksy tego typu są tak rozbudowane, że można zatrzymać się w nich na dłużej i skorzystać z różnych dodatkowych atrakcji. Wszędzie można też robić tyle zdjęć, ile tylko ma się ochotę.

DUMAZULU TRADITIONAL VILLAGE

Jest to największa wioska tego typu i jedyna, której autentyczność została oficjalnie potwierdzona przez króla Goodwilla Zwelithini, pełniącego funkcję głowy regionu KwaZulu-Natal.


Dumazulu_RPA_wioska_kulturowa_zulu_1
Dumazulu_RPA_wioska_kulturowa_zulu_2
Zuluskie tarcze ze skory antylopy są lekkie i wytrzymałe. Rolę broni pełniły najczęściej kije, oszczepy, zatrute strzały i noże.

Dumazulu_RPA_wioska_kulturowa_zulu_3

Dumazulu_RPA_wioska_kulturowa_zulu_4
W RPA wiele kobiet nosi ciężkie rzeczy na głowie. W wiosce kulturowej wygląda to tak jak na zdjęciu poniżej. Na ulicach można natomiast spotkać panie ubrane w stylu zachodnim, które w taki sam sposób są w stanie przenieść nawet dużą torbę bagażową.

Dumazulu_RPA_wioska_kulturowa_zulu_5
Poniżej widać sangomę, czyli wioskową wróżbitkę, znachorkę i zielarkę.

Dumazulu_RPA_wioska_kulturowa_zulu_6

Mężczyźni z plemienia Zulu nadal mogą mieć tyle małżonek, ile są w stanie utrzymać. Choć tylko pierwsza z nich jest uznawana przez prawo, wszystkie cieszą się jednakowym szacunkiem w oczach lokalnej społeczności. Mąż też musi traktować każdą żonę na równi z pozostałymi. Każda małżonka powinna mieć swój własny dom z wyposażeniem i inwentarzem. Każda powinna też otrzymywać takie same prezenty i tyle samo uwagi ze strony partnera.

W praktyce jednak niewielu mężczyzn może pozwolić sobie na więcej niż jedną żonę, ponieważ wiąże się to z bardzo dużymi wydatkami. Zgodnie ze starym zwyczajem, który ciągle funkcjonuje, mężczyzna musi wykupić przyszłą pannę młodą od jej ojca. W tym celu powinien ofiarować mu 11 krów. Jedna sztuka bydła kosztuje podobno 3000-7000 randów (800-1800 zł). Całe stado jest więc warte co najmniej 33 000 randów (9 000 złotych). To bardzo dużo, zważywszy, że niektórzy zarabiają jedynie 100 randów dziennie (26 zł). Do tego dochodzą oczywiście wydatki życia codziennego, droga edukacja i konieczność zapewnienia bytu małżonce. Wielu Zulusów z którymi rozmawialiśmy - zarówno kobiet jak i mężczyzn, pozostawało singlami i bardzo nad tym ubolewało. Nie kryliśmy też zaskoczenia w kwestii poligamii i wykupywania małżonki. Kobiety chyba nie mają wyboru i muszą zgadzać się na tego typu układy. Nie widzą jednak nic złego w tym, że mężczyzna musi za nie płacić. Bardziej dziwi je to, że aby zdobyć kobietę w Europie, wystarczy dać jej pierścionek...

Goście odwiedzający Duma Zulu mogą też obejrzeć pokaz tańca pełnego wyskoków i różnych akrobacji, wykonywanych w rytm bębnów i głośnych gwizdów.

Dumazulu_RPA_wioska_kulturowa_zulu_91
Dumazulu_RPA_wioska_kulturowa_zulu_101
Dumazulu_RPA_wioska_kulturowa_zulu_8

Na terenie wioski znajduje się również zoo, restauracja i okrągłe domy wzorowane na tradycyjnej zuluskiej architekturze. Pełnią one funkcję domków campingowych i są wynajmowane turystom.

Dumazulu_RPA_wioska_kulturowa_zulu_11
Oczywiście, w naszym przypadku nie mogło obyć się bez przygód. Zauważyliście z czego są zrobione dachy w powyższych domach? Składają się z drewnianej podstawy pokrytej strzechą. A co z tego wynika? Jedna ważna rzecz, o której się zwykle nie myśli.

Dumazulu_RPA_wioska_kulturowa_zulu_11a

Żeby to zrozumieć, cofnijmy się w czasie do chwili, gdy pełna zachwytu oglądałam swój uroczy okrągły domek. Niestety, w pewnym momencie zauważyłam, że coś leży na moim łóżku. Jakaś mała szara kulka. Gdy podeszłam bliżej, nie miałam wątpliwości. To była mysz! Do tego jeszcze całkiem mała i ślepa. Mój mąż wezwał obsługę ośrodka, która zabrała to nieszczęsne stworzenie i wymieniła pościel. Pokojówka wytłumaczyła nam, że gryzonie często mają legowiska w dachach i widocznie jakaś malutka myszka wypadła z legowiska i wylądowała prosto na naszej pościeli.

To jednak nie wszystko.  Później okazało się, że mama-mysz również tam była. Słyszeliśmy jak biega po dachu, a jej odchody co jakiś czas spadały z sufitu na stół i na łóżko! Każdy, kto miał kiedyś chomika może to sobie wyobrazić. Po pewnym czasie nagromadziło nam się dużo małych, suchych i czarnych bobków. Obsługa ponownie wymieniła nam pościel, przetarła blat i doradziła przesunięcie łóżka. Potem spaliśmy już spokojnie. Ogólnie, na piętnaście par z naszej grupy, tylko dwie miały problemy z myszami. Trzynaście pozostałych spało spokojnie i nie zauważyło nic niepokojącego. Teraz wspominam tą historię z szerokim uśmiechem, ale tamtej nocy wcale nie było tak wesoło… W każdym razie, niedogodności tego typu czasem po prostu nie da się uniknąć.

Ostatecznie uważam, że nie mam się na co specjalnie skarżyć. W DumaZulu zobaczyłam wiernie zrekonstruowaną afrykańską wioskę, obejrzałam ciekawy występ, zjadłam dobry obiad i przenocowałam (przetrwałam) w okrągłym domu. Niedaleko stąd znajdują się też rezerwaty Hluhluwe i iSimangaliso, więc jest to ciekawa okolica.

Na koniec pobytu nauczyłam się też kilku słów po zulusku. Co prawda trwało to długo i przyszło mi ze sporym trudem, ale dałam radę. Może kiedyś spotkam jakiegoś Zulusa i będę mogła go pozdrowić w jego języku, kto wie.

Sawubona

Sanibonani

Dzień dobry (zwracając się do jednej osoby)

Dzień dobry (zwracając się do kilku osób)

Yebo

Dzień dobry (odpowiedź)

Unjani?

Jak się masz/macie?

Siyaphila

Dobrze (dosłownie: Jeszcze żyjemy)

 
MAPOCH NDEBELE VILLAGE

Plemię Ndebele wznosiło w dawnych czasach chaty ze strzechy, podobne do zuluskich. Dopiero pod wpływem kolonistów zaczęto budować ceglane domy. W czasach apartheidu wielu Ndebele było zmuszonych do częstego przesiedlania się. Wieś Mapoch powstawała pod wpływem takich migracji i przetrwała do dziś. W ciągu minionych stu lat, charakterystycznym elementem kultury Ndebele stały się kolorowe malowidła ścienne przedstawiające różne kształty geometryczne. Są one tworzone przez kobiety i często mają szczególne znaczenie. Niektóre symbole przekazuje się z pokolenia na pokolenie, od matki do córki.

Mapoch_Ndebele_wioska_kulturowa_RPA_6
Mapoch_Ndebele_wioska_kulturowa_RPA_1
W niektórych domach, a także blisko nich, znajdują się paleniska. Dawniej można było na nich przygotować posiłek, ogrzać się przy ogniu, a przy okazji oczyścić izbę z insektów i szkodników, które nie lubią dymu.

Mapoch_Ndebele_wioska_kulturowa_RPA_2
Mapoch_Ndebele_wioska_kulturowa_RPA_7
Niektóre dawne tradycje nadal stanowią część życia mieszkańców. Podobnie jak u Zulusów, mężczyzna może mieć tyle żon, ile jest w stanie utrzymać. Musi też zapłacić ojcu wybranki ofiarowując część swojego inwentarza. Jeżeli nie posiada odpowiednio dużo bydła, może dać przyszłemu teściowi 3 krowy i równowartość pieniężną za pozostałe. Bez względu na okoliczności, zawsze jest zobowiązany ofiarować co najmniej 3 sztuki bydła. Wynika to z poszanowania tradycji i konieczności przestrzegania zwyczaju, który nakazuje zabijać darowane krowy na specjalne okazje. Pierwsze zwierzę poświęca się już w dniu ślubu przyrzeczonej pary.

Mapoch_Ndebele_wioska_kulturowa_RPA_3

W wiosce Mapoch można spróbować jedynych w swoim rodzaju przekąsek: kukurydzianego piwa i larw motyla Mopane!

Mapoch_Ndebele_wioska_kulturowa_RPA_4

Mapoch_Ndebele_wioska_kulturowa_RPA_5

Na widok tych przysmaków niektóre turystki zaczęły krzyczeć i uciekły. Nie wiem czemu. Co prawda robaki pachniały jak szprotka, były twarde jak landrynka i wyglądały na bardzo suche, ale bez przesady! Nie wiem jak opisać ich smak, bo było to moje pierwsze doznanie kulinarne tego typu. Na pewno nie były one łatwe do przełknięcia, ale głównie dlatego, że są takie suche i twarde. Ale na szczęście można je popić piwem! A właśnie, piwo... Generalnie smakowało jak sfermentowany napój i miało dość nietypowy, biały kolor. W każdym razie wyjeżdżając do tego kraju szukałam różnych oryginalnych i ciekawych rzeczy, a takie starożytne apéro było fajnym doświadczeniem. Poza tym insekty mają dużo składników mineralnych, a odrobina alkoholu od czasu do czasu na pewno nikomu nie zaszkodzi. Na co dzień zdecydowanie wolę jednak Warkę Strong i Lays'y.

Na terenie ośrodka znajdują się też sklepy i współczesna restauracja serwująca tradycyjną regionalną kuchnię, opartą na drobiu, wołowinie i baraninie. Wioska znajduje się niedaleko miasta Pretoria, więc myślę, że można ją odwiedzić będąc w okolicy.

MATSAMO CULTURAL VILLAGE

W tym miejscu miałam okazję zobaczyć tradycyjną wioskę plemienia Suazi. Poza prezentowaniem sztuki dawnego rzemiosła, uprawia się tu ziemię oraz hoduje bydło i kozy. Jeśli dobrze pamiętam, założycielem osady jest mężczyzna, który ma 2 żony i 15 dzieci.

Matsamo_Suazi_wioska_kulturowa__2
Matsamo_Suazi_wioska_kulturowa_1

Matsamo_Suazi_wioska_kulturowa_3
Dawniej spano na matach leżących na ziemi. Rolę poduszki pełniła drewniana podstawka. Kładziono na niej głowę podczas snu i podobno było to wygodne. Dziwne, ale raz spotkałam się z czymś takim. Podobnie sypiają japońskie gejsze, które nie chcą uszkodzić fryzury.

Matsamo_Suazi_wioska_kulturowa_4
Na zdjęciu poniżej widać fundament chaty. Mężczyźni wznosili główne konstrukcje, a kobiety zaplatały słomę i tworzyły całą resztę. Dom tego typu był wodoszczelny. Dobrze chronił też przed słońcem i chłodem. Całość mogła wytrzymać około 10-15 lat.

Matsamo_Suazi_wioska_kulturowa_2

Matsamo_Suazi_wioska_kulturowa__3

Rezydenci wioski występują też jako zespół. Spektakl był bardzo udany, a kilka osób wyróżniało się wyjątkowo pięknym i silnym głosem. Zresztą możecie znaleźć ich na YT.

Matsamo_Suazi_wioska_kulturowa_6
Matsamo_Suazi_wioska_kulturowa_5
Wioska Matsamo znajduje się blisko granicy RPA z miastem-państwem Eswatini (dawniej Suazi lub Swaziland). Jest to monarchia absolutna rządzona przez króla Mswati III. Powszechnie cieszy się on szacunkiem i sympatią, choć większość obywateli żyje poniżej granicy ubóstwa. Mimo to, zgodnie z prawem ustanowionym przez króla, każdy mężczyzna musi zapłacić ojcu swojej przyszłej żony aż 17 sztuk bydła! Sam władca ma obecnie 15 żon i 27 dzieci, a małżonki wybiera podczas regularnie organizowanego Festiwalu Trzciny. Płaci hojnie, ofiarowując szczęśliwcom nawet 60 krów. Udział w konkursie jest dobrowolny i często wiąże się dla kobiet z szansą na zmianę dotychczasowego życia. Najczęściej chodzi oczywiście o ucieczkę od biedy, ale Zenani Mandela-Dlamini (córka Nelsona i Winnie Mandeli) została żoną starszego brata obecnego króla i korzystała ze swojej pozycji wpływając na politykę i wspierając ojca. Z czasem stała się znaną działaczką polityczną i ambasadorką RPA.

Miałam okazję przejeżdżać przez Eswatini, ale spędziłam tu tylko jeden dzień. Królestwo ma około 17 000 km2 powierzchni, z czego większość zajmują pastwiska i pola uprawne. Ludzie żyją na ogół w małych ceglanych lub drewnianych domach, mających do 40 m2. Do posesji przynależą zwykle również nieduże gospodarstwa. Siedzibą króla jest Lobamba, a siedzibą parlamentu stolica i największe miasto, Mbabane. Na tle innych miejscowości wyróżnia się ono nieco wyższą i bardziej zagęszczoną infrastrukturą. Na zdjęciu poniżej widać budynek należący do parlamentu oraz plantacje bananów, trzciny cukrowej i ananasów, które występują w tym regionie. Eswatini kojarzy się też z rzemiosłem artystycznym. Lokalne świece i wyroby ze szkła są znane i cenione. Ogólnie jest tu też znacznie bezpieczniej niż w RPA. Miejscowi skarżą się jedynie na złodziei bydła :-). 

Eswatini_Mbabane_RPA

 

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • cyfrowyja

    czy jako podróżnik używasz kart płatniczych takich jak Revolut?

  • madamebonheur

    Na razie jeszcze mi się nie zdarzyło. W RPA opłaciłam wszystkie najważniejsze rzeczy z góry, a na drobne wydatki miałam trochę wymienionej gotówki.

© Droga do LYKKE
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci