Menu

Droga do LYKKE

Blog o życiu na emigracji i podróżach.

KwaMadwala Private Game Reserve i nocleg w buszu

madamebonheur

Na terenie RPA znajduje się wiele różnych parków narodowych i rezerwatów przyrody, które mogą być własnością państwową lub prywatną. Prywatne obszary chronione, czyli private game reserves, są jednak dużo mniejsze, a przez to nie posiadają tak samo bogatej fauny i flory jak ich państwowe odpowiedniki. Z drugiej strony, oferują różne ciekawe warianty safari i lokalnych wycieczek, a także noclegi i posiłki w wersji luksusowej. Oczywiście, za wszystko trzeba też odpowiednio zapłacić, ale w pewnych okolicznościach mogą to być dobrze wydane pieniądze (na przykład, safari na ograniczonej powierzchni ma większe szanse na powodzenie, ponieważ łatwiej będzie wytropić i znaleźć zwierzęta). Ja odwiedziłam jeden prywatny rezerwat, ale z jeszcze innego powodu. Zależało mi na bliskim spotkaniu ze słoniami, czyli tzw. elephant experience lub elephant interactions. 

rezerwaty_prywatne_rpa
KwaMadwala Private Game Reserve ma 30 km2 powierzchni, na której żyją słonie, lamparty, żyrafy, zebry, guźce, małpy i różnego rodzaju antylopy. Z tego co słyszeliśmy, słonie zostały ocalone przed śmiercią i przeniesione tu z Parku Krugera. Jak kiedyś wspominałam, te ogromne zwierzęta potrzebują około 200 kg pokarmu i 200 litrów wody każdego dnia. Na dodatek, szukając pożywienia, często nieodwracalnie niszczą drzewa i krzewy. W związku z tym, gdy jest ich za dużo w jednym miejscu, może to oznaczać śmierć głodową dla części populacji. Z tego powodu, władze parku musiały podjąć trudną decyzję o odstrzeleniu kilku osobników. Te dwa udało się ocalić, a z czasem także oswoić z bliską obecnością ludzi. Obecnie samiec Tswale i samica Modjadji żyją bezpiecznie na wydzielonym 70-hektarowym terenie, gdzie nie muszą obawiać się głodu ani drapieżników. Pieniądze na ich utrzymanie pochodzą z dobrowolnych darowizn i spotkań polegających na interakcjach z turystami.

KwaMadwala_rezerwat_prywatny_RPA_3

Zwierzęta te były trenowane na zasadzie prośby i nagrody. Jest to zupełnie inna metoda, niż okrutne "łamanie ducha", praktykowane w niektórych krajach azjatyckich.

Wizyta w obozie słoni, w zależności od wariantu, może trwać 15-60 minut. W tym czasie można dotykać, głaskać i karmić słonie, a czasem także bawić się z nimi i spacerować. Nigdy jednak nie można na nich jeździć. Ciągłe wożenie ludzi byłoby dla tych zwierząt stresujące, męczące i niezdrowe (zarówno dla psychiki jak i dla kręgosłupa). Jedynymi osobami, które mogą znajdować się na grzbiecie słoni są strażnicy parku, którym te zwierzęta ufają. Ale nawet oni są tam tylko dla bezpieczeństwa turystów. Na miejscu jest jeszcze obecny trzeci strażnik, który tłumaczy gościom jak powinni się zachowywać i co mogą w danej chwili robić.

KwaMadwala_interacje_ze_soniami_1

Starszy słoń żyje w rezerwacie już długo, dlatego zdążył przywyknąć do ludzi. Można było go swobodnie karmić, dotykać, a nawet przytulać, albo raczej próbować objąć rękami jego ogromną nogę. Słonica ciągle jeszcze oswaja się z ludźmi, ale mogliśmy pogłaskać jej trąbę i dać jej trochę karmy. Raz dostała też banana, którego od razu połknęła w całości, razem ze skórką. Ogólnie była miła i spokojna. Niepokoiły ją tylko guźce, które próbowały ukradkiem wyjadać spadające na ziemię przysmaki. Ale wystarczyło, że raz odwróciła się w ich kierunku i tupnęła nogą. Naprzykrzające się zwierzaki wiedziały, że nie należy zadzierać ze słoniem i od razu oddaliły się na bezpieczną odległość.

KwaMadwala_rezerwat_rpa

Słonie to piękne i ogromne zwierzęta, które zasługują na szacunek. Poza tym, są też bardzo inteligentne i wrażliwe. Ich skóra jest bardzo gruba, twarda i szorstka, a trąba silna, chwytna i... mokra. Oba były jednak bardzo delikatne, kiedy brały jedzenie z naszych rąk.

KwaMadwala_rezerwat_prywatny_RPA_1

Pierwsza zabawa polegała na grze w piłkę. Słoń kopał ją w kierunku zgromadzonych osób, a gdy ktoś odbijał piłkę w jego stronę, to starał się ją łapać trąbą lub nogą i podawać do następnej osoby. Kopał celnie i delikatnie.

KwaMadwala_rezerwat_prywatny_RPA_2

Druga zabawa miała na celu pokazanie doskonałej pamięci i spostrzegawczości, jaką posiadają te zwierzęta. Każdy z ochotników zdjął jeden but, który miał na sobie i położył go przed słoniem. W ciągu kilku sekund zwierzę bezbłędnie oddało buty właścicielom, podając je za pomocą trąby prosto w ich ręce.

KwaMadwala_interacje_ze_soniami_2

Interakcje ze słoniami były niesamowitym i godnym polecenia doświadczeniem!

***

Na koniec dnia dotarliśmy do Unyati Safari Lodge, czyli obozu znajdującego się w buszu niedaleko Parku Krugera. Tam zostaliśmy zakwaterowani w luksusowych namiotach. Bardzo różniły się one od tych, które pamiętałam z dzieciństwa... Przede wszystkim były duże, przestronne i dobrze wyposażone. W każdym z nich znajdowało się jedno pomieszczenie z szerokim łóżkiem i drugie, pełniące rolę łazienki z prysznicem, toaletą i umywalką. Mieliśmy też światło, ciepłą i zimną wodę, a nawet klimatyzację. Poza tym, każdy namiot był zbudowany na drewnianym podwyższeniu, pełniącym rolę tarasu. Nieco dalej, na terenie ośrodka, znajdował się też bar i boma, czyli restauracja, w której można zjeść pod gołym niebem, siedząc przy ognisku.

pole_namiotowe_rpa_1

pole_namiotowe_rpa_2

pole_namiotowe_rpa_3

Na zdjęciu poniżej widać pyszny chleb piwny. Chrupiący i lekko pikantny, stanowił doskonały dodatek do różnych dań.

Unyati_Safari_Lodge_RPA_3

Dodatkową atrakcją był fakt, że na terenie obozu mieszkały zebry, żyrafy i impale. Na ogół widzieliśmy je z daleka, ukryte w krzakach, ale czasem zdarzało się, że przebiegały przez drogę zaledwie kilka metrów przed nami.

Unyati_Safari_Lodge_RPA_4

busz_rpa_pole_namiotowe

busz_rpa

Raz, gdy szłam wieczorem do namiotu, usłyszałam hałas łamanych gałęzi. Odruchowo zaświeciłam latarką w tym kierunku i zobaczyłam mnóstwo patrzących na mnie, świecących oczu. To również była mała grupa impali, która skubała trawę niedaleko pola namiotowego.

Unyati_Safari_Lodge_RPA_1

Nazajutrz pojawiły się też zebry. Zwierzęta żyjące na tym obszarze są dzikie, więc podobnie jak na safari, gościom nie wolno ich dotykać, karmić ani niepokoić. Wskazane jest też poruszanie się wyłącznie po wyznaczonych ścieżkach. Można jednak umówić się z personelem ośrodka na małe safari. Naturalnie nie zobaczymy tu Wielkiej Piątki ani wielu innych zwierząt, ale myślę, że i tak może być całkiem ciekawie.

Unyati_Safari_Lodge_RPA_5

Unyati_Safari_Lodge_RPA_6

W namiocie spało mi się bardzo dobrze i wygodnie. Nie miałam też żadnych przykrych niespodzianek, choć z tego co słyszałam, z dala od cywilizacji istnieje ryzyko spotkania skorpiona lub węża. Podobały mi się też ciche wieczorne koncerty cykad i świerszczy. Ogólnie było to naprawdę bardzo przyjemne miejsce i chętnie zostałabym tam dłużej.

Unyati_Safari_Lodge_RPA_2

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Katarzyna Mirek] *.240.um.szczecin.pl

    Sama wybrałabym się z chęcią na takie safari i zamieszkała w namiocie. Fajne miejsce i pozwalające na obcowanie z naturą

© Droga do LYKKE
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci