Menu

Droga do LYKKE

Blog o życiu na emigracji i podróżach. Francja, Grecja, Japonia.

Francuskie steki i inne dania z wołowiny

madamebonheur

Kiedyś dużo rozmawiałam ze znajomymi o francuskiej kuchni, a oni chętnie polecali mi różne lokalne specjalności. Dzięki temu dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy. Jeżeli jesteście ciekawi, z jakich dań są dumni Francuzi, to dobrze trafiliście :-).

STEAK DE BOEUF

Francuskie steki wołowe serwuje się zwykle z frytkami i podaną na oddzielnym talerzu sałatką. Sposób ich przygotowania jest równie ciekawy: surowe mięso, bez dodatku przypraw, wrzuca się na rozgrzany olej i smaży zwykle około minutę na każdej stronie. I to wszystko. W zależności od upodobań, możemy zjeść stek słabo wysmażony, czyli krwisty (bleu), średnio wysmażony z różowym sosem (saignant) albo dobrze wysmażony z brązowym sosem (à point). Niekiedy do mięsa podaje się też sos pieprzowy, ale nie jest to obowiązkowe. Jednocześnie jest to chyba najpopularniejsze danie, jakie możecie znaleźć w lokalnych restauracjach.

stek_woowy

Ja osobiście odradzam stek dobrze wysmażony - często bywa gumowy i twardy do pogryzienia. Natomiast pozostałe dwa warianty bardzo mi odpowiadają. 

BLANQUETTE DE VEAU

To gulasz wołowy podawany z ryżem i cielęciną. Sos zawdzięcza swój oryginalny smak śmietanie i sokowi z cytryny. Mięso jest zaś miękkie i kruche. 

BLANQUETTE_DE_VEAU

Moi znajomi chwalą to danie najbardziej. Kilka razy słyszałam też, że uważają je niemal za podstawę swojej kuchni.

BOEUF BOURGUIGNON

To danie jest znane w Polsce jako wołowina po burgundzku i dla mnie jest to kolejna potrawa z duszonym mięsem, choć tym razem z dodatkiem czerwonego wina.

Według wielu cudzoziemców, danie to jest niemal symbolem francuskiej kuchni.

LANGUE DE BOEUF

Podroby bywają bardzo popularne wśród niektórych Francuzów. Twierdzą oni, że takie części mięsa smakują co najmniej tak samo dobrze jak pozostałe, a do tego są znacznie tańsze. Kłopotliwa pozostaje jedynie kwestia tego jak wyglądają na talerzu, ale ponoć da się przyzwyczaić.

ozr_woowy_1

Cóż, kolega będący moim kulinarnym guru, polecał mi w szczególności ozór wołowy w sosie Madère (takim z pieczarkami, cebulą i odrobiną śmietany). Raz rzeczywiście zdecydowałam się spróbować tego dania i choć smakuje w zasadzie zupełnie dobrze, to wygląda raczej słabo. Zwłaszcza, jeśli ktoś taki jak ja, postanowił zweryfikować prawdę o niższej cenie i zobaczył, jak gigantyczny język krowy wygląda przed przygotowaniem. Gdy opowiedziałam Alex’owi o moim nowym kulinarnym doświadczeniu, odpowiedział mi z powagą: „Zwykle, jak ludzie nie wiedzą co jedzą, to mówią, że to jest dobre. A jak im się powie, to już nie chcą tego jeść.”

Miałam w życiu okazję spędzić dużo czasu we Francji, ale czasem znajduję jeszcze coś, co mnie zaskakuje. Langue de boeuf był dla mnie chyba największym wyzwaniem. A może Wy też macie jakieś ciekawe doświadczenia związane z obcą kuchnią?

© Droga do LYKKE
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci