Menu

1756 kilometrów na Zachód ...

Blog o emigracji, życiu we Francji i podróżach. Notatki osobiste.

O języku francuskim

madamebonheur

W każdej szkole do której uczęszczałam, wiodącym językiem obcym był angielski. Poza tym, uczyłam się też trochę rosyjskiego i niemieckiego, ale raczej bez entuzjazmu. Moja przygoda z językiem francuskim zaczęła się najpóźniej, bo dopiero w połowie studiów. Wtedy poznałam swojego przyszłego męża i wspólnie zdecydowaliśmy, że zamieszkamy we Francji. Przez dwa lata chodziliśmy na intensywne kursy w polskiej szkole językowej, a potem uczyliśmy się już za granicą.

Co było najtrudniejsze po przyjeździe?

I. W Polsce nauczyłam się dużo w krótkim czasie i osiągnęłam poziom B1 (średniozaawansowany). Dzięki temu całkiem nieźle wypowiadałam się na znane mi tematy, ale ciągle słabo rozumiałam ludzi, którzy mówili do mnie. Jak wiadomo, każdy region Francji ma swoją gwarę, a każdy człowiek swój indywidualny sposób mówienia. Jedni używają bardzo potocznego języka, drudzy seplenią, a jeszcze inni mówią z prędkością karabinu maszynowego. Dlatego trzeba uważnie słuchać, dopytywać i oczywiście, jak najwięcej rozmawiać.

II. Na początku miałam też wiele problemów ze swoim własnym akcentem. Wystarczyło, że powiedziałam kilka słów i od razu każdy wiedział, że jestem „obca”. Sprzedawca w sklepie, szef w pracy, nowy znajomy… A każdy Francuz natychmiast wytknie cudzoziemcowi obcobrzmiący akcent! Nie raz zdarzyło się też, że zostałam zasypana mnóstwem pytań, na które niekoniecznie chciałam odpowiadać. Wyobraźcie sobie, że macie ochotę kupić kanapkę w sklepie albo skonsultować się z lekarzem. Oczywiście możecie, ale najpierw musicie opowiedzieć skąd jesteście, co tutaj robicie i czemu wybraliście Francję! Czasem pada też standardowe pytanie: „Jesteście tu na wakacjach?” A jeśli odpowiedź brzmi nie, to  na pewno od czasu do czasu traficie na kogoś, kto nie będzie krył swojego rozczarowania. Turyści są zawsze milej widziani, niż emigranci.

III. Mimo, iż mówię nieco inaczej niż inni, to dość często słyszę, że mam ładny akcent. Najwięcej komplementów pada, gdy rozmawiam z kimś sam na sam. Kilka razy zdarzyło mi się jednak, że zebrała się nieco większa grupka osób i już nie było mi tak przyjemnie. Jakbyście reagowali, jakby ktoś Was przedrzeźniał i mówił: „Ale masz słodki mały akcencik!” [Tu as un petit accent, c'est mignon!], a zaraz potem dodawał: „Ale mówisz bardzo dobrze” i znowu wbijał Wam jakąś małą szpileczkę? Mi się to nie podoba. Ale z tego co widzę, to nie tylko ja mam taki problem. Podobnie ma też moja koleżanka po filologii francuskiej i kilka dziewczyn należących do Klubu Polki, którego forum chętnie czytam. Nigdy natomiast nie zauważyłam, żeby podobnie traktowano Arabów, Włochów czy Portugalczyków, których w moich stronach jest szczególnie dużo. Raz zapytałam swoją francuską koleżankę, dlaczego tak się dzieje. Odpowiedziała mi, że Polaków jest tu najmniej ze wszystkich mniejszości narodowych i wzbudzają większe zainteresowanie. Nie do końca to rozumiem, ale niech jej będzie. W każdym razie, bardzo spodobała mi się riposta, którą kiedyś usłyszałam. Pewna rezolutna Polka ma w zwyczaju odpowiadać niemiłym Francuzom: „Jak w Polsce ktoś mówi tak jak Wy, to musi się leczyć u logopedy” :-).
Ucząc się, zawsze zwracałam uwagę na poprawną wymowę, ale nigdy nie próbowałam zaszczepić sobie na siłę obcego akcentu. Po pierwsze, nie mam aż takich zdolności językowych, żeby mówić jak rodowity Francuz. A po drugie, wszystko wymaga czasu. Po francusku mówię ledwo pięć lat, a po polsku całe życie. Więc co mam udawać?
Analizując to wszystko, przypominam sobie jeszcze kilku Greków i Japończyków, których poznałam na ostatnich wakacjach. Wszyscy sprawnie posługiwali się językiem angielskim, choć mówili z bardzo silnym akcentem. Jednak ani jedni, ani drudzy wcale się tym nie przejmowali, a ja nie stałam nad nimi i nie mówiłam: „Ojej, ale Wasz akcencik jest uroczy!”. Wyobrażacie sobie w ogóle taką sytuację? Czy to nie byłoby dziwne? Wydaje mi się jednak, że ostatnio zrobiłam postępy także w tej materii, bo często bywam posądzana o bycie... Belgijką. 

Mimo różnych doświadczeń, lubię język francuski. Decyzja o rozpoczęciu nauki w tak późnym czasie była dość ryzykowna i bardzo się cieszę, że wysiłki nie poszły na marne. Co więcej, przyniosły mi wiele korzyści. Dlatego na zakończenie opowiem Wam jeszcze, co według mnie jest w tym języku szczególnie ciekawego i czemu warto się go uczyć :-)

jzyk_francuski3

 

ULUBIONE FRANCUSKIE SŁOWA

"La langue française est la langue de la littérature, de l'art et de l'amour."

Usłyszałam kiedyś, że język francuski to język literatury, sztuki i miłości. Zdanie to mówi o nim wiele i na pewno zachęca do nauki. Jest też raczej łatwe do zrozumienia, nawet dla kogoś, kto nie miał z francuskim wiele do czynienia. Niestety, na ogół nie jest tak kolorowo i znaczenia większości słów tak łatwo nie odgadniemy :-).

 bonbon /bąbą/ - cukierek

Czyż to słowo nie jest zabawne, zarówno w wymowie jak i w piśmie? Mi się podoba.

heureux /yry/ - szczęśliwy

To słowo uwielbiam pod względem pisowni, bo nikt kto nie zna języka francuskiego, nie może go poprawnie przeczytać. Bo niby jak?

ordinateur /ordinater/ - komputer

Przyjrzyjmy się teraz słowu „komputer”. Po angielsku i niemiecku powiemy computer, po rosyjsku kompjuter (компьютер), a po francusku… Po francusku powiemy „ordinateur”. A co tam! Oryginalnie chociaż, a nie tak jak wszyscy.

 chouette /szłet/  - fajnie

La chouette to sowa. Jednak w języku potocznym, słowo to oznacza także „fajnie”. Dosłownie można by powiedzieć: „sowiaście”. Czujecie to? „Jak Ci minął dzień? Sowiaście!”

ULUBIONE FRANCUSKIE WYRAŻENIA

Occupe-toi tes oignions.
/okiup tła tezonią/

Francuzi kochają pouczać innych. Nie uznają też tematów tabu i pytają o wszystko. Dlatego czasem warto komuś powiedzieć: „Zajmij się swoimi cebulami". Jegomość powinien wtedy zrozumieć, że lepiej być skoncentrowanym na swoich sprawach, niż na cudzych. Moim zdaniem, tego typu rzeczy powinno się uczyć na warsztatach językowych, bo wielu cudzoziemców zwyczajnie nie umie się bronić.

Cinq chiens chassent six chat.
/sęk szja szas si sza/

Pięć psów poluje na sześć kotów. To łamacz językowy, ale czasem mówiąc nawet proste rzeczy, można się zaplątać. Dlatego warto ćwiczyć język :-).

GRAMATYCZNE CIEKAWOSTKI

Już od samego początku nauki jest bardzo ciekawie. Weźmy na przykład liczebniki. Od 1-69 liczymy normalnie, a potem zaczynają się schody. Kolejne liczebniki składają się bowiem z innych liczb. Na przykład:

70 soixante-dix (60+10)

80 quatre-vingts (4x20)

90 quatre-vingt-dix (4x20+10)

99 quatre-vingt-dix-neuf (4x20+10+9)

Teraz powiedzcie: Czy uważacie, że łatwo dogadać się z ludźmi, którzy żeby powiedzieć dziewięćdziesiąt dziewięć muszą pomnożyć dwadzieścia przez cztery, a potem dodać dziesięć i jeszcze dodać dziewięć? :-)

Nietypowa reguła

Na początku nauki, bardzo absurdalna wydawała mi się zasada, zgodnie z którą dwie samogłoski w zdaniu nie mogą stać obok siebie. Jeżeli więc chcemy zapytać: "Gdzie ona mieszka?" to między czasownikiem (habite - 3 os.l.p.), a rzeczownikiem (elle) należy wstawić dodatkową literę "t". Otrzymamy wtedy konstrukcję: "Où habite-t-elle?" zamiast "Où habite elle?", która jest... łatwiejsza w wymowie. Długo tego nie dostrzegałam, ale w potoku słów, rzeczywiście brzmi to lepiej.

***

Powoli zbliża się koniec roku, a z nim czas na noworoczne postanowienia. Jest to oklepany, ale dobry zwyczaj, dzięki któremu przy odrobinie dobrej woli, można zmienić coś w swoim życiu. Ja będę miała co najmniej dwa cele na rok 2018, a jednym z nich będzie właśnie ulepszenie moich umiejętności językowych - zarówno z francuskiego, jak i z angielskiego. Obym wytrwała i oby się udało!
Ogólnie uważam, że najbardziej w życiu przydaje się angielski. Jest uniwersalny i powszechny. Jednak znajomość francuskiego zwiększa szanse zatrudnienia na obszarze państw frankofońskich, a częściowo także na polskim rynku pracy (zagraniczni inwestorzy). Jest to też język oficjalnie używany w wielu organizacjach europejskich, unijnych i międzynarodowych. Poza tym, po francusku można się porozumieć w takich krajach jak Francja, Belgia, Szwajcaria i Kanada (Québec), a także na obszarach dawnych kolonii francuskich i jej terytoriów zależnych, m.in. Maroka i wielu krajów Afryki Zachodniej oraz licznych wysp na Oceanie Spokojnym (Tahiti), Oceanie Indyjskim (Reunion) i Morzu Karaibskim (Martynika).

Komentarze (11)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Dominik] 91.229.22.*

    po obejrzeniu filmu taxi kilka lat temu zawsze chciałem się nauczyć tego języka :D

  • Gość: [Bookendorfina] *.toya.net.pl

    Uwielbiam uczyć się języków obcych, poznawać nowe słowa, zasady gramatyki, a przede wszystkim powiązania z innymi językami. :)

  • Gość: [parfois14] *.dynamic.chello.pl

    Kilkanaście lat temu byłam na erasmusie we Francji, nasz nauczyciel francuskiego polecił nam bezpłatną stronę do samodzielnej nauki, sprawdziłam, nadal działa. Może komuś się przyda www.lepointdufle.net/

  • Gość: [Karolina Gie] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Mimo, że kompletnie nie znam francuskiego, i nawet jakoś mnie nawet nie ciągnęło to przeczytałam wpis od deski do deski. Może więcej wpisów z powiedzonkami?

  • Gość: [AGATA PĘKSYK] 157.25.166.*

    Wiele ciekawostek :) ja jakoś od języka francuskiego stronię.

  • Gość: [Sandra] *.toya.net.pl

    Niestety dla mnie jezyki obce sa nadal obce... czasem sie zastanawiam jak mi sie udalo mature zdac

  • Gość *.w83-201.abo.wanadoo.fr

    Szanowna Pani,trafilem na blog Pani poprzez gazete.pl , ktora czytam czesto i nie moglem sie powstrzymac aby przeczytac Pani wpis . Pochodze z rodziny polsko-francuskiej i jestem dwu-bilingowy czyli identycznie posluguje sie i francuskim i polskim. Pani post mnie rozbawil, najpierw pisze Pani ze nie uczyla sie Pani francuskiego pozniej naraz z mezem zdecydowaliscie zamieszkac we Francji aale przez dwa lata wkuwala Pani jezyk w polskiej szkole jezykowej. Tak samo niektore wyrazenia o ktorych Pani pisze wogole nie slyszalem przez 50 lat zamieszkiwania we Francji.
    Co do rdzennych francuzow to nie istnieje cos takiego albo przyjmuje Pani wartosci frankonskie albo je Pani odrzuca.
    Co do mnie do mieszkalem i w Paryzu i w Marsylii i w Pirenejach i nigdy nie spotkalem sie aby francuzi wypytywali koggos o zycie - sa zbyt chlodni by zajmowac sie cyims zyciem.
    Szanowna Pani znam wielu polakow ktorzy skonczyli francuskkie szkoly i studia , moja kolezanka jest Profesorem na Sorbonie i mieszka ponad 30 lat w Paryzu i nie zgubila akcentu i nie zgubi bo slowianie maja specyficzny akcent jak chocby wymawianie litery H ktora w wymowie nie istnieje we franbcuskim.
    Moim skromnym zdaniem Pani post swiadczy ze ma Pani powazne problemy ze zrozumieniem francuzow i zero asymilacji ze spoleczenstwem w ktorego kraju Pani mieszka.
    Aha znam polakow ktorzy mieszkaja tutaj po wiele lat sa tlumaczami przysieglymi ale uwazam ze nie znaja francuskiego - po prostu tylko mowia po francusku.
    UWAZAM ZE MA PÄNI WYKUTE SLOWNICTWO I GRAMATYKE FRANCUSKA ALE JEZYKA TO PANI NIE ZNA !!!
    Troche szacunku dla mojej ojczyzny Francji !!!
    Pozdrawiam z Korsyki !!!

  • Gość: [parfois14] *.dynamic.chello.pl

    W którym miejscu autorka bloga wykazała się brakiem szacunku dla Pana ojczyzny Francji? Opisuje tylko, w dość lekki i niekiedy zabawny sposób, swoje doświadczenia z językiem francuskim. Ma do tego pełne prawo, nikogo nie obraża, więcej luzu! A z literą H, to naprawdę chyba nie jest dużym problemem nauczenie się aby jej nie wymawiać, nawet dla Słowian :)

  • Gość: [madame bonheur] *.fbx.proxad.net

    [w83-201.abo.wanadoo.fr] Każdy ma swoje zdanie i swoje doświadczenia. Ja również i nie boję się o nich pisać. Panu też nie bronię, choć z wieloma stwierdzeniami się nie zgadzam. W szczególności nie rozumiem, gdzie w powyższym tekście została znieważona Francja. Nie rozumiem też problemów z pomijaniem litery H (to takie trudne niby?). Słowian zdradza zwykle wymawianie litery R... Poza tym, nie każdy człowiek jest taki tolerancyjny i sympatyczny, jak (wnioskując z komentarza) WSZYSCY Pana znajomi, sąsiedzi i koledzy z pracy :) Mimo różnicy poglądów, życzę jednak wielu pozytywnych, słonecznych i pełnych uśmiechu dni na Korsyce :)

  • Gość: [madame bonheur] *.fbx.proxad.net

    [Parfois] Właśnie o to chodziło w tekście. Dziękuję za komentarz i odwiedziny na blogu :)

  • Gość: [madamebonheur] *.fbx.proxad.net

    [Karolina Gie] Bardzo chętnie! Na pewno o tym pomyślę :)

Dodaj komentarz

© 1756 kilometrów na Zachód ...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci