Menu

1756 kilometrów na Zachód ...

Blog o emigracji, życiu we Francji i podróżach. Notatki osobiste.

Wakacje

madamebonheur

Lato minęło nam w tym roku bardzo szybko i było pełne wrażeń. Najpierw pojechaliśmy na trzy tygodnie do Grecji. Podobnie jak w zeszłym roku, sami zorganizowaliśmy sobie wycieczkę. Uwielbiamy historię starożytną i mitologię, więc zwiedziliśmy wszystko, na czym zależało nam najbardziej (m.in. Ateny, Delfy, Korynt i Mykeny). Następnie opuściliśmy część kontynentalną i odwiedziliśmy dwie wyspy: Santorini i Zakhyntos. Oba te miejsca zrobiły na nas wielkie wrażenie i uważam, że jeśli ktoś szuka piękna i egzotyki w Europie, to na pewno je tam znajdzie. Jak można się domyślać, wróciliśmy zadowoleni, opaleni i pełni pozytywnej energii.

W międzyczasie mieliśmy też u siebie gości. Na początek odwiedziła nas moja mama, która po raz pierwszy wybrała termin z ładną pogodą, a nie środek deszczowej jesieni, jak zwykle. Nieco później, przyjechała też moja siostra ze swoją córką. Dziewczyny zachwycały się słońcem, pobliskim jeziorem i bagietkami z kozim serem ;-). W związku z powyższym mam nadzieję, ze wszyscy wyjechali zadowoleni.

Koniec wakacji był dla nas równie ważny, gdyż wreszcie pojechaliśmy do Polski. Priorytetem byli nasi bliscy, z którymi zawsze staramy się spędzić jak najwięcej czasu. Na początku wybrałam się na wieś w rodzinne strony, żeby odwiedzić babcię i grób dziadka. Następnego dnia spacerowałam z Paulą po warszawskich bulwarach, a kolejnego jadłam z Iwoną pyszną lazanię ze szpinakiem domowej roboty. Spotkałam się też z moją szaloną ekipą ze studiów i jakimś dziwnym trafem, wyrobiłam sobie zniżkową kartę studenta w Sphinxie... Jednak co najważniejsze, byłam druhną na ślubie Mai! Wesele było wyjątkowo udane i wspominam je bardzo dobrze. Swoją drogą, nie uwierzycie, jaki świat jest mały: wśród gości weselnych spotkałam Francuza z Grenoble, który towarzyszył jednej z zaproszonych osób! Mój mąż też starał się korzystać z wolnego czasu, a ja towarzyszyłam mu w miarę możliwości. Wspólnie odkryliśmy też uroki Casino Palace, choć nie sądzę, żebyśmy na stałe wpisali tą rozrywkę do swojego grafiku.

W minionym tygodniu zjeździłam ostatecznie niemal pół stolicy. Mieszkałam u mamy na Pradze Południe, ale odwiedziłam też Bródno, Śródmieście, Mokotów, Wolę, Białołękę, a nawet Ursynów. Pokręciłam się też trochę po okolicach Ronda de Gaulle’a i Ronda ONZ. Jestem mile zaskoczona tym, jak moje miasto zmienia się i rozwija, a także, jakie jest ładne i czyste. Widać to zarówno w centrum, jak i w poszczególnych dzielnicach. Następnym razem chciałabym przejść się po Nowym Świecie i pójść do pijalni czekolady Wedla... Jak starczy czasu, to może odwiedzę również Stare Miasto. Bardzo je lubię, a ostatni raz byłam tam w grudniu zeszłego roku. Przeciskałam się wtedy między lodowiskiem przy pomniku Syrenki, a świątecznymi straganami, które oferowały spacerowiczom grzańce, grillowane oscypki z żurawiną i inne pyszne rzeczy.

Warszawa_3

Warszawa_4

Warszawa_2

Warszawa

Pobyt w Warszawie to też okazja na zdobycie rzeczy, które są we Francji drogie lub w ogóle niedostępne. Co więc kupuję w Polsce? Książki i czasopisma, oczywiście po polsku. Lepszy alkohol, którym mogę poczęstować znajomych. Dobrą szynkę, twaróg, budyń i niektóre przyprawy. Czasem ciuchy, a czasem coś do domu. W tym roku zainwestowaliśmy dodatkowo w gry planszowe i kamyczki nasączone melasą do fajki wodnej. To nowość, dzięki której można palić sziszę bez tytoniu. W końcu po co truć organizm, nawet jeśli robimy to tylko od czasu do czasu? Zgromadzone zakupy pakujemy zawsze w wielki karton i wysyłamy do Francji kurierem. Kosztuje to o wiele mniej niż wykupienie dodatkowego bagażu lotniczego i jest całkiem wygodne. Na "skarby" z Polski trzeba jednak poczekać ok. 4-5 dni. 

Po powrocie z Polski byliśmy nieco przygnębieni, bo tak naprawdę wcale nie mieliśmy ochoty wracać. Francja jest dobra na wakacje, ale nie postrzegam jej jako "idealne miejsce do życia". Na co dzień bardzo brakuje mi mojego kraju i mam nadzieję, że kiedyś uda mi się tam wrócić na stałe. Chciałabym też przyjechać na dłużej w przyszłym roku, bo obydwoje mamy jeszcze wiele do zrobienia. Chcemy odwiedzić wszystkich, których nie byliśmy w stanie zobaczyć teraz i na spokojnie nacieszyć się tym, co nas otacza. Tymczasem wracamy do swojego zwyczajnego życia.

francuskie_niadanie_rdziemnomorskie

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Bielecki.es] *.adsl.inetia.pl

    Zawsze miło wraca się do Polski. ;)

  • Gość: [madamebonheur] *.fbx.proxad.net

    Też tak uważam :)

© 1756 kilometrów na Zachód ...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci