Menu

1756 kilometrów na Zachód ...

Blog o emigracji, życiu we Francji i podróżach. Notatki osobiste.

Opieka medyczna we Francji

madamebonheur

Spotkanie ze służbą zdrowia podczas pobytu we Francji z pewnością będzie ciekawym doświadczeniem. Lokalny system opieki zdrowotnej znacząco różni się od polskiego i potrafi zaskoczyć. Jesteście ciekawi, jak wygląda leczenie w kraju nad Sekwaną?

UBEZPIECZENIE ZDROWOTNE I DOBROWOLNE UBEZPIECZENIE DODATKOWE (MUTUELLE)

Każdy, kto jest zatrudniony we Francji bezpośrednio, powinien dołączyć do lokalnego systemu ubezpieczenia społecznego. Istnieją trzy główne sektory państwowe, ubezpieczające ludzi w zależności od wykonywanego zawodu: Mutuelle Sociale Agricole (zatrudnieni w rolnictwie), Sécurité Sociale (wszyscy pozostali wykonujący pracę na rzecz innego pracodawcy) i Régime Social des Indépendants en France (wolne zawody i osoby prowadzące własną działalność gospodarczą).

Najwięcej osób ubezpiecza Sécurité Sociale, który posiada ustalony cennik, zgodnie z którym zwraca każdemu określoną część kosztów podjętego leczenia. W przypadku wizyty lekarskiej oddaje 70% ceny, w przypadku hospitalizacji od razu pokrywa 80%, a w przypadku zakupu leków refunduje maksymalnie 60% jego wartości. Jeżeli chce się otrzymywać maksymalny zwrot za wszystkie usługi, należy dodatkowo ubezpieczyć się u prywatnego ubezpieczyciela. Od stycznia 2016 roku jest to obowiązkowe dla wszystkich zatrudnionych w oparciu o umowę na pracę. Ubezpieczyciela można wybrać samodzielnie lub skorzystać z oferty zaproponowanej przez pracodawcę, co często wiążę się z atrakcyjnymi zniżkami. Ubezpieczenie dodatkowe jest dostępne w trzech wariantach: podstawowym, rozszerzonym i maksymalnym. Ja za maksymalne ubezpieczenie dodatkowe płacę 23 euro miesięcznie. Pozostałą część składki pokrywa mój pracodawca.

zdrowie20

LEKARZE OGÓLNI

W związku z tym, że państwowy fundusz nie pokrywa całości kosztów leczenia, w zasadzie nie istnieje coś takiego jak „prywatna” i „państwowa” pomoc lekarska. Wszyscy działają w ramach jednego systemu. Co ciekawe, nie ma też przychodni lekarskich. Lekarze ogólni (medecins generalistes) przyjmują w mieszkaniach przerobionych na gabinety, a w razie potrzeby kierują pacjentów na dodatkowe badania do oddzielnych laboratoriów, gabinetów radiologicznych, szpitali i innych specjalistów. W podstawowym zakresie pełnią oni też funkcje lekarzy dziecięcych i ginekologów, więc możemy zgłaszać się do nich praktycznie ze wszystkimi problemami.

Poza tym, każdy kto udaje się do lekarza ogólnego jest zobowiązany do zapłaty za wizytę. Jej koszt należy pokryć samodzielnie, ale pieniądze są zwracane pacjentowi w przeciągu miesiąca. Oczywiście, o ile posiada on ubezpieczenie. W przypadku większości badań (pobieranie krwi, USG, rentgen) wystarczy natomiast okazać dowód ubezpieczenia (Carte Vitale i Carte Mutuelle) i nie trzeba płacić wcale. Wyniki odbiera się osobiście lub otrzymuje pocztą, opisane i ładnie zapakowane.

LECZENIE W SZPITALU I TRANSPORT

Do szpitala (hôpital) możemy też udać się z nagłym wypadkiem (service d'urgence) i zamówić karetkę, która nas tam dowiezie (ambulance). W tym celu wystarczy wybrać dowolną placówkę, która posiada odpowiedni oddział. Szpital znajduje się zwykle w każdym większym mieście - ja najbliższy mam w Challes les Eaux, 13 km dalej. Na terenie każdego departamentu działa też przynajmniej kilku różnych przewoźników, którzy oferują transport (np. Ambulance des Alpes w Isère). Jeśli posiadamy maksymalne ubezpieczenie, nie musimy zwykle pokrywać żadnych kosztów. A jeśli nie, to zarówno za transport jak i za udzieloną pomoc zostanie nam wystawiony rachunek do uregulowania w późniejszym terminie.

Istnieją szpitale publiczne (zarządzane przez organy państwowe) i prywatne (zarządzane przez prywatne grupy). Wszystkie są jednak częścią systemu i można w nich liczyć zarówno na dofinansowanie od Sécurité Sociale, jak i od prywatnego ubezpieczyciela. Jeżeli jednak szpitale prywatne naliczają sobie wyższe stawki za pewne świadczenia, powinniśmy liczyć się z koniecznością dopłaty przy korzystaniu z ich usług. Chyba, że posiadamy naprawdę dobre ubezpieczenie dodatkowe...

APTEKI i ZAMIENNIKI LEKÓW

Apteki to całkiem inny świat. Wiecie, że jeśli okażecie farmaceucie receptę i kartę zdrowia, to na ogół nie będziecie musieli płacić za leki i wyjdziecie sobie spokojnie z reklamówką pełną różnych specyfików? Koszty pokryje Wasze ubezpieczenie. Naturalnie istnieje też pewna gama leków nierefundowanych, m.in. Dolirhume znany jako „lek na katar”, większość syropów i niektóre maści, za które musimy płacić z własnej kieszeni, ale i tak mało kto zostawia w aptece duże pieniądze.

Mimo to, jest kilka rzeczy, przez które nie znoszę aptek.

Po pierwsze, zawsze są w nich wielkie kolejki… A nawet jak nie ma, zapomnijcie, że wpadniecie tam i kupicie coś „na szybko”. Farmaceuci za każdym razem wprowadzają do systemu różne dane dotyczące pacjentów, aktualizują zmiany, skanują recepty i zadają mnóstwo pytań, łącznie z tym, jakie mamy dolegliwości i czy znamy przepisane leki... Zwykle pytają też o adres i numer telefonu. Dopiero potem zaczynają przygotowywać produkty, pouczają o wszystkich informacjach zawartych w ulotce i piszą na opakowaniu, jak i kiedy należy brać wszystkie środki. Na wszelki wypadek, lekarz również zamieszcza taką informację na recepcie i dokładnie nas o wszystkim informuje, więc po każdym takim spotkaniu i wizycie w aptece jesteśmy wyjątkowo dobrze uświadomieni i … znużeni.

Po drugie, farmaceuci nagminnie „wciskają” klientom zamienniki leków (médicament générique), zamiast wydawać te przepisane przez lekarza (médicament prescrit). Nie informują przy tym wcale, że wydają zamiennik, a od razu skanują kod kreskowy i upychają produkt w torebce. Często nie proponują przy tym nic tańszego (bo za leki na ogół nie płacimy), a jedynie wypychają pewne produkty w niezrozumiały dla mnie sposób (Nie schodzą im? Termin ważności się zbliża? Ciężej sięgnąć do wyższej szuflady?). Nie podoba mi się takie zachowanie. Niektórzy twierdzą, że zamiennik leku posiada identyczną ilość głównego składniku, ale nie jest jego idealną kopią. Może się różnić m.in. składnikami dodatkowymi i tempem wchłaniania, więc ogólnie wolę raczej to, co wybiera mój lekarz. Inaczej byłoby, gdyby leki różniły się ceną, ale jeśli na ogół tak nie jest, to po co kombinować? Poza tym, nie znam składu chemicznego przepisywanych mi leków i nie jestem w stanie sama zweryfikować, czy szanowna pani w aptece nie popełniła błędu, mówiąc mi, że „to to samo”. Raz próbowano mi omyłkowo zamienić paracetamol z ibuprofenem, którego nie mogą przyjmować osoby z niektórymi problemami żołądkowymi. Mi to co prawda dużej różnicy nie robi, ale niektórym może. Jednak tym się szanowna pani farmaceutka nie interesowała. Zamieniła i tyle. W związku z takimi sytuacjami, zawsze kontroluję jakie leki mi wydają i bywa, że proszę o nie sprzedawanie zamienników. Czasem słyszę wtedy "ciężkie wzdychanie" pracownika apteki, ale prośba zostaje zwykle spełniona.

Jakby tego było mało, personel w aptece na pewno zadba, żeby nie wydać nam od razu wszystkich leków, a jak najmniejszą dawkę. Zatem żeby kontynuować kurację, będziemy musieli tam regularnie wracać. Jest jednak kilka rzeczy, które mogą nam nieco pomóc. Lekarz może napisać na recepcie „nie zamieniać”, dzięki czemu nie będziemy musieli śledzić każdego ruchu farmaceuty, który generalnie robi co mu się podoba. Niestety w celu otrzymania większej dawki leku, niż ustalona, należy złożyć podanie do Sécurité Sociale i zaczekać na odpowiedź. Dodatkowo, warto też od razu poprosić lekarza o przepisanie wszystkich potrzebnych leków, nawet jeśli można je kupić bez recepty. Refundacja jest bowiem możliwa tylko, jeśli leki przepisuje nam lekarz. W związku z tym, pacjenci często proszą chociażby o zapas leków przeciwbólowych. Bo po co płacić, skoro można dostać za darmo?

Ja zdrowie mam raczej dobre, ale moją obecną lekarkę odwiedzam na tyle często, że pyta co u mnie słychać i co tym razem zaplanowałam na wakacje... Tu naprawdę pozostaje się w kontakcie ze swoim lekarzem!

ZWROT KOSZTÓW LECZENIA PRZY MAKSYMALNYM WARIANCIE UBEZPIECZENIA

Zwykła wizyta u lekarza ogólnego kosztuje standardowo 23 euro. Sécurité Sociale zwraca nam za to 70% i potrąca 1 euro, za udział w kosztach leczenia. Pozostałą część oddaje nam ubezpieczenie dodatkowe. Maksymalny zwrot za konsultację wynosi zatem 22 euro. Podobnie jest z wizytami u specjalisty, choć wymagana stawka zaczyna się od 50 euro w górę. Bez skierowania można udać się do internisty, ginekologa i psychologa.

Jeżeli dostaniemy receptę na refundowany lek, Sécurité Sociale pokryje od razu 60% ceny, a ubezpieczenie dodatkowe resztę. W efekcie w ogóle nie będziemy musieli płacić w aptece. Należy jednak liczyć się z tym, że przy łącznym zwrocie za wizytę lekarską i realizację recepty, SS potrąci nam jeszcze 50 centimów za każdy refundowany lek. Ostatecznie, po konsultacji lekarskiej i wizycie w aptece (która zakończy się kupnem chociażby trzech leków refundowanych), możemy być do tyłu jakieś 2.50 euro. Nieco skomplikowane, prawda?

Należy jednak wziąć pod uwagę, że zarówno Sécurité Sociale jak i dodatkowy ubezpieczyciel, posiadają cenniki usług i nawet przy maksymalnym wariancie ubezpieczenia może się zdarzyć, że będziemy musieli za coś dopłacić. Są to jednak bardzo rzadkie przypadki. Poza tym, oferty prywatnych firm również różnią się między sobą i na przykład, część moich znajomych może bezpłatnie ściągać kamień nazębny u dentysty, a część nie. Ogólnie jednak z maksymalnym ubezpieczeniem można żyć spokojnie.

Spotkałam się kiedyś z opinią, iż francuski system opieki zdrowotnej należy do jednego z najlepszych w Europie. Osobiście posiadam ubezpieczenie w Sécurité Sociale oraz dodatkowe ubezpieczenie dobrowolne i ogólnie raczej jestem z niego zadowolona. Nie sposób jednak zauważyć, że w urzędach panuje wielki bałagan, a kolejki do niektórych specjalistów są bardzo długie. Z perspektywy pacjenta nie widzę zatem dużych różnic w jakości usług oferowanych w Polsce i we Francji.

Komentarze (8)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Agata] *.play-internet.pl

    Ojej, masakra z tymi aptekami! Nawet w Polsce się zdarza, że farmaceuta wciska kit. Trzeba być mega czujnym

  • Gość: [Autopogoń] *.dynamic.chello.pl

    słyszałam, że na zachodzie jakość usług medycznych jest dużo gorsza niż w Polsce, to prawda?

  • Gość: [madamebonheur] *.fbx.proxad.net

    [Autopogoń] Ja i mój mąż mamy różne doświadczenia, wszystko zależy od konkretnego lekarza. Spotykamy na swojej drodze zarówno dobrych profesjonalistów, jak i osoby, które do tej pory omijamy szerokim łukiem... Ogólnie jednak na pewno nie jest tak źle. No, może poza tym, że lekarze mają tutaj ciężką rękę do przepisywania antybiotyków. Z bólem zatok, zatkanym nosem i palącym gardłem, trzeba czekać na takie "zbawienie" przynajmniej trzy tygodnie (jeśli zwykłe leki nie przynoszą ulgi). W Polsce wystarczy tydzień.

  • Gość: [Paulina] 213.55.211.*

    w szwajcarii kwestie opieki zdrowotnej sa chyba jeszcze bardzirj skomplikowane. ciagle sie gubie mimo, ze juz 4 lata mam doczynienia z tymi przepisami

  • krisskala

    Zapewne opinii na temat lekarzy jest tyle co pacjentów, moja rada to nie bójmy się pytać lekarzy i o wszystko!

  • Gość: [Rena] *.dynamic.chello.pl

    '
    W Polsce miało być podobnie w podstawowej op. zdr..czyli internista,pediatra,ginekolog w jednym,ale pozostano przy specjalistach i chyba dobrze.Obecnie jest kolejna "reforma",która między innymi ma zapewnić dostęp do specjalisty jako kontynuacja leczenia np.po operacji itp i nie być zmuszonym do skorzystania z gab. prywatnego.

  • Gość: [Storyland] *.15-1.cable.virginm.net

    Hm, co kraj to obyczaj ? Najwiecej zdziwiła mnie kwestia aptek, jednak sam brak przychodni tez jest dość ciekawym rozwiązaniem.

  • madamebonheur

    [Storyland] Apteki zadziwiaja mnie do tej pory i raczej ich nie polubie.

    [Rena] Jesli chodzi o lekarzy ogólnych, to nie mam nic przeciwko. Łatwiej u nich załatwić kilka spraw za jednym razem.

© 1756 kilometrów na Zachód ...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci