Menu

1756 kilometrów na Zachód ...

Blog o emigracji, życiu we Francji i podróżach. Notatki osobiste.

Shirahama Beach i ostatni dzień wakacji. Rajskie plaże w Japonii.

madamebonheur

Japonia to kraj składający się z licznych wysp, które oddzielają Ocean Spokojny od Morza Japońskiego i Morza Wschodniochińskiego. W związku z tym,  podczas podróży nietrudno trafić na wybrzeże. Niestety,  większość plaż pokrywa ciemny,  lepki i nieco szorstki piasek wulkaniczny. Zobaczenie czarnej plaży z pewnością jest ciekawym doświadczeniem,  ale ja osobiście wolę wylegiwać się na białym piasku. Na szczęście to też jest możliwe.

Shirahama to małe nadmorskie miasteczko, znajdujące się w Prefekturze Wakayama, na największej i najbardziej znanej wyspie Honsiu. W tej części kraju panuje ciepłe i długie lato, dlatego z lokalnej plaży można korzystać od czerwca, aż do końca września. Miejsce to jest wyjątkowe także ze względu na znajdujący się tam piękny, śnieżnobiały piasek. To wszystko sprawia, że Shirahama jest popularną atrakcją turystyczną.

P60921135508001
Niestety na skutek rozwoju miejscowości doszło do zniszczenia powierzchni terenu (erozja), przez co ocean zaczął podmywać plażę i wypłukiwać znajdujący się tam piasek. Aby utrzymać dotychczasowy wygląd wybrzeża, zaczęto sprowadzać z Australii dodatkowy piasek o podobnych właściwościach. Szkoda, że tak to teraz wygląda! Poza tym muszę podkreślić, że słynne „białe piaski” pokrywają raczej nieduży obszar i w sezonie może być tam bardzo tłoczno. Co prawda, podążając dalej wzdłuż linii wybrzeża można znaleźć inne miejsca do plażowania, ale na pewno nie będą one tak piękne, jak to.

P60922161538
Mimo wszystko uważam, że Shirahama stanowi dobrą alternatywą dla wszystkich, którzy chcą trochę poleżeć na ładnej plaży i nie wydawać przy tym tak dużych pieniędzy, jakich wymaga chociażby wyprawa na przepiękną, ale odległą Okinawę.

P60923172346

Podczas wakacji w Japonii dużo chodziliśmy i zwiedzaliśmy, więc będąc w Shirahamie postawiliśmy dla odmiany na całkowity relaks i wypoczynek. Każdego dnia wstawaliśmy wyspani, szliśmy na plażę i wracaliśmy do domu, żeby zjeść dobry japoński posiłek i posiedzieć chwilę w ciepłym onsenie. Pogoda była bardzo ładna, choć czasem zdarzały się przelotne deszcze i chłodne wieczory. Na szczęście w praktyce nie psuło nam to żadnych planów. Pływaliśmy w oceanie kilka godzin dziennie, a potem jeszcze spacerowaliśmy po brzegu i okolicznych skałkach. Zdarzało się też, że moczyliśmy stopy w naturalnym gorącym źródle, którego ujście znajduje się tuż przy wyjściu z plaży. Pamiętam, że woda miała lekki siarkowy zapach, a jej ciepło było bardzo przyjemne i kojące.

P60922171034

Myślę, że każdy pracujący człowiek zasługuje na odrobinę takiego lenistwa podczas urlopu... Koniec sezonu w Shirahamie upłynął nam bardzo miło i cieszymy się, że tam byliśmy.

OSTATNI DZIEŃ W JAPONII

W przeddzień wyjazdu wróciliśmy z powrotem do Tokyo, ponieważ nazajutrz odlatywał stamtąd nasz samolot. Było nam smutno, że wyjeżdżamy, dlatego postanowiliśmy nie tracić czasu i pożegnać Japonię w dobrym stylu. Wieczorem ponownie wybraliśmy się do restauracji „Nabuzo” (Shinjuku) i zamówiliśmy sobie schabu-shabu. Razem z małżonkiem stwierdziliśmy, że jest to nasze ulubione danie i bardzo chcieliśmy zjeść je jeszcze ten ostatni raz :).

Najpierw kelner postawił przed nami wielką misę pełną gorącej wody, która ciągle była podgrzewana. My zaś udaliśmy się do sąsiedniej sali, żeby wybrać dodatki do dania głównego, takie jak: sosy, warzywa, makaron, pierożki gioza i przyprawy. Gdy wróciliśmy do stolika, czekały już tam na nas także dwie duże tace mięsa, pełne wołowiny, wieprzowiny i kurczaka.

P60925200441
Jak jeść shabu-shabu ?

1. Wywar w naczyniu można przyprawić wedle uznania - ja dodałam trochę cebuli, czosnku, pieprzu i imbiru.
2. Jedzenie zaczynamy od mięsa, pokrojonego w cienkie plastry. Chwytamy je pałeczkami, zanurzamy w wodzie i mieszamy przez kilka sekund dookoła naczynia. Dzięki temu, już po paru  chwilach staje się ono gotowe do spożycia.
3. Ugotowany kawałek mięsa moczymy w wybranym sosie. Dzięki temu będzie smaczniejszy i troszkę chłodniejszy :).
4. Dodatkową łyżką należy co jakiś czas usuwać szumowiny, które powstają podczas gotowania.
5. Gdy najemy się mięsem, do naczynia można wrzucić warzywa. Po ugotowaniu przekładamy je do oddzielnej miseczki i również jemy z sosem.
6. Na koniec można jeszcze ugotować makaron. Potem należy go przełożyć do oddzielnego naczynia i wlać chochlą kilka łyżek stworzonego przez nas bulionu. Warto wiedzieć, że Japończycy jedzą zupę pałeczkami. Najpierw wyjadają makaron, a potem przechylają miseczkę i wypijają jej zawartość. Co więcej, głośne siorbanie jest przy tym nie tylko naturalne, ale  i zalecane, żeby ostudzić gorące kluski i uniknąć poparzenia :).
7. Zupę można dodatkowo zagryzać ugotowanymi wcześniej pierożkami gioza (jeśli ktoś lubi).

Niesamowite, jakie to proste, smaczne, zdrowe i przyjemne - zwłaszcza podczas kolacji z drugą połówką lub w gronie znajomych.

P60903185358
W tej restauracji poznałam też swój ulubiony japoński trunek, czyli Plum Sochu. Tradycyjne sochu to mocny alkohol wytwarzany z ziemniaków. Jednak jeśli się nie mylę, w tej wersji jest to po prostu lekka mieszanka sochu, wody i słodkiego likieru śliwkowego o jasnobrązowym kolorze.

Będąc w "Nabuzo" skorzystaliśmy z formuły all you can eat / all you can drink. Łącznie kosztuje to 4000¥ na osobę i obowiązuje przez 90 minut od chwili złożenia zamówienia. W tym czasie kelnerzy dostarczają nam dowolną ilość mięsa i napojów. Można też swobodnie korzystać ze szwedzkiego bufetu z warzywami i innym dodatkami.

Na koniec dnia poszliśmy jeszcze do klubu „Jumanji 55” (Roppongi). Dobra muzyka, ładny wystrój, sympatyczni i kulturalni ludzie w środku, a do tego bardzo uprzejma obsługa. To wszystko sprawiło, że świetnie się bawiliśmy.

P60925232732

***

Nazajutrz rano spakowaliśmy ostatnie rzeczy i pojechaliśmy na lotnisko Narita. Zdążyliśmy jeszcze zjeść trochę sushi, a potem wsiedliśmy do samolotu. Po niecałych 12 godzinach byliśmy już w Amsterdamie, gdzie przesiedliśmy się w samolot do Genewy. Stamtąd na szczęście szybko dotarliśmy do domu, bo mieszkamy niedaleko francuskiej granicy ze Szwajcarią.

Pod koniec tych długich wakacji brakowało nam już trochę "własnego kąta", naszych rzeczy i paru bliskich osób, ale spędziliśmy w Japonii wspaniałe chwile i opuszczaliśmy ją z dużym smutkiem. Ta przygoda sprawiła mi mnóstwo radości i natchnęła mnie bardzo pozytywnymi emocjami. Nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że wiele dawnych smutków odeszło dzięki niej w niepamięć. Dlatego uważam, że warto gonić za marzeniami.

Komentarze (7)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Patrycja Czubak] *.dynamic.chello.pl

    Piękne widoki tylko pozazdrościć takiej podróży, Pozdrawiam:)

  • Gość: [Justyna] *.dynamic.chello.pl

    Z przyjemnością rozleniwiłabym się w Japonii:-)

  • Gość: [Angelika - a dreamer s life] 95.146.220.*

    Japonia jest moim ogromnym podróżniczym marzeniem. Samo jedzenie byłoby wystarczającym powodem, aby ją odwiedzić a tu jeszcze takie piękne widoki...

  • Gość: [Adriana] *.adsl.inetia.pl

    Rozgrzewający widok, powiem Ci szczerze :) I w dodatku narobiłaś mi ochoty na takie pyszności :) Oj poleciałoby się do Japonii :) Pozdrawiam, A.

  • Gość: [Matka-kura] *.dynamic.chello.pl

    Tylko pozazdrościć :)

  • Gość: [Anna P.] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Piękna wyprawa. Najbardziej zaskoczyło mnie jedzenie zupy pałeczkami...
    Pozdrawiam :)

  • Gość: [Tomek] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    fajny wpis; byłem w Japonii w ub. roku i bardzo chciałbym tam jeszcze wrócić .

© 1756 kilometrów na Zachód ...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci