Menu

1756 kilometrów na Zachód ...

Blog o emigracji, życiu we Francji i podróżach. Notatki osobiste.

Shirahama i słynne "białe piaski". Rajskie plaże w Japonii.

madamebonheur

Japonia to archipelag, który tworzą cztery duże wyspy (Kiusiu, Honsiu, Hokkaido, Sikoku) i tysiące małych wysepek. Na wschodzie otaczają go wody Oceanu Spokojnego (Pacyfiku), a na zachodzie Morza Japońskiego i Morza Wschodniochińskiego. W związku z tym, podczas podróży łatwo trafić na wybrzeże. Niestety, większość plaż pokrywa ciemny, lepki i nieco szorstki piasek wulkaniczny. Plażowanie na czarnej plaży jest ciekawym doświadczeniem, ale ja osobiście wolę wylegiwać się na jasnym piasku. Najpiękniejszy, śnieżnobiały piasek, można znaleźć w miejscowości Shirahama. Jest to małe nadmorskie miasteczko w Prefekturze Wakayama, na wyspie Honsiu. W tej części kraju panuje ciepłe i długie lato, dlatego z lokalnej plaży można korzystać od początku czerwca, aż do końca września.

Shirahama_Wakayama_Japonia_biae_piaski_4

Niestety na skutek rozwoju miejscowości doszło do zniszczenia powierzchni terenu, przez co ocean zaczął podmywać plażę i wypłukiwać słynne "białe piaski". Aby utrzymać dotychczasowy wygląd wybrzeża, zaczęto sprowadzać z Australii piasek o podobnych właściwościach. Obecnie pokrywa on raczej nieduży obszar, więc w sezonie może być tam tłoczno. Choć podążając dalej wzdłuż brzegu można znaleźć jeszcze inne miejsca do plażowania, to na pewno nie będą one już tak piękne, jak to.

Shirahama_Wakayama_Japonia_biae_piaski_1
Mimo wszystko uważam, że Shirahama stanowi dobrą alternatywą dla wszystkich, którzy chcą trochę poleżeć na ładnej plaży i nie wydawać przy tym tak dużych pieniędzy, jakich wymaga chociażby wyprawa na przepiękną, ale odległą Okinawę.

Shirahama_Wakayama_Japonia_biae_piaski_3

Podczas wakacji w Japonii dużo chodziliśmy i zwiedzaliśmy, więc będąc w Shirahamie postawiliśmy dla odmiany na całkowity relaks i wypoczynek. Każdego dnia wstawaliśmy wyspani, szliśmy na plażę i wracaliśmy do domu, żeby zjeść dobry japoński posiłek i posiedzieć chwilę w ciepłym onsenie. Jak na połowę września, pogoda była bardzo ładna, choć czasem zdarzały się przelotne deszcze i chłodne wieczory. Na szczęście nie psuło nam to żadnych planów - pływaliśmy w oceanie kilka godzin dziennie, a potem jeszcze spacerowaliśmy po brzegu i okolicznych skałkach. Zdarzało się też, że moczyliśmy stopy w naturalnym gorącym źródle, którego ujście znajduje się tuż przy wyjściu z plaży. Pamiętam, że woda miała lekki siarkowy zapach, a jej ciepło było bardzo przyjemne i kojące.

Shirahama_Wakayama_Japonia_biae_piaski_2

Myślę, że każdy pracujący człowiek zasługuje na odrobinę takiego lenistwa podczas urlopu... Koniec sezonu w Shirahamie upłynął nam bardzo miło i cieszymy się, że tam byliśmy.

OSTATNI DZIEŃ W JAPONII

W przeddzień wyjazdu wróciliśmy z powrotem do Tokio, ponieważ z samego rana odlatywał stamtąd nasz samolot. Na koniec postanowiliśmy nie tracić czasu i pożegnaliśmy Japonię w dobrym stylu. Wieczorem ponownie wybraliśmy się do restauracji „Nabuzo” na Shinjuku i zamówiliśmy shabu-shabu. Razem z małżonkiem stwierdziliśmy, że jest to nasze ulubione danie i bardzo chcieliśmy zjeść je jeszcze ten ostatni raz :).  W tej restauracji poznałam też swój ulubiony japoński trunek, czyli Plum Sochu. Tradycyjne sochu to kilkunastoprocentowy alkohol wytwarzany z ziemniaków. Jednak jeśli się nie mylę, w tej wersji jest to po prostu lekka mieszanka sochu, wody i słodkiego likieru śliwkowego o jasnobrązowym kolorze. Na koniec wieczoru poszliśmy jeszcze do klubu „Jumanji 55” (Roppongi). Na miejscu bardzo nam się podobało: ładny wystrój, dobra muzyka, sympatyczni ludzie i bardzo uprzejma obsługa. To wszystko sprawiło, że świetnie się bawiliśmy.

Tokio_klub

Nazajutrz spakowaliśmy ostatnie rzeczy i pojechaliśmy na lotnisko Narita. Po niecałych 12 godzinach lotu byliśmy już w Amsterdamie, gdzie czekała nas przesiadka na drugi samolot do Genewy. Stamtąd już szybko dotarliśmy do domu, bo mieszkamy niedaleko granicy ze Szwajcarią :). Pod koniec tych długich wakacji brakowało nam już trochę naszego domu, ale spędziliśmy w Japonii wspaniałe chwile i opuszczaliśmy ją z dużym smutkiem. Ta przygoda sprawiła nam mnóstwo radości i natchnęła nas pozytywnymi emocjami. Nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że wiele dawnych smutków odeszło dzięki niej w niepamięć. Dlatego uważam, że warto gonić za marzeniami.

Komentarze (7)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Patrycja Czubak] *.dynamic.chello.pl

    Piękne widoki tylko pozazdrościć takiej podróży, Pozdrawiam:)

  • Gość: [Justyna] *.dynamic.chello.pl

    Z przyjemnością rozleniwiłabym się w Japonii:-)

  • Gość: [Angelika - a dreamer s life] 95.146.220.*

    Japonia jest moim ogromnym podróżniczym marzeniem. Samo jedzenie byłoby wystarczającym powodem, aby ją odwiedzić a tu jeszcze takie piękne widoki...

  • Gość: [Adriana] *.adsl.inetia.pl

    Rozgrzewający widok, powiem Ci szczerze :) I w dodatku narobiłaś mi ochoty na takie pyszności :) Oj poleciałoby się do Japonii :) Pozdrawiam, A.

  • Gość: [Matka-kura] *.dynamic.chello.pl

    Tylko pozazdrościć :)

  • Gość: [Anna P.] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Piękna wyprawa. Najbardziej zaskoczyło mnie jedzenie zupy pałeczkami...
    Pozdrawiam :)

  • Gość: [Tomek] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    fajny wpis; byłem w Japonii w ub. roku i bardzo chciałbym tam jeszcze wrócić .

© 1756 kilometrów na Zachód ...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci