Menu

Droga do LYKKE

Blog o życiu na emigracji i podróżach.

Wejście na Górę Fuji

madamebonheur

Wybierając termin podróży do Japonii, braliśmy pod uwagę kwiecień w okresie kwitnienia wiśni lub drugą połowę sierpnia, kiedy można zdobyć szczyt słynnej góry Fuji. Po krótkim zastanowieniu wybraliśmy tą drugą opcję, ponieważ wydawała nam się bardziej interesująca. Góra, która posiada 3 776 m., powstała w miejscu wybuchu wulkanu i w całości została utworzona z produktów jego erupcji. Jest to nie tylko najwyższy szczyt w Japonii, ale też ogromny i wciąż aktywny wulkan. Po ostatnim wybuchu wyrzucił tak wielką ilość dymu i popiołu, że pokrył nimi obszar w promieniu 100 km. Na skutek tego, wszystkie znajdujące się tam uprawy rolne zostały doszczętnie zniszczone. Choć ostatnia, wspomniana przeze mnie erupcja miała miejsce 300 lat temu, to w pobliżu Fuji nadal istnieje obszar zwiększonego ciśnienia. Badacze szacują, że wulkan może wybuchnąć ponownie jeszcze w tym stuleciu, jednak na obecną chwilę nie ma zagrożenia. Co więcej, miejsce to jest celem licznych wycieczek turystycznych.

NASZA WYPRAWA

Sezon turystyczny na Fuji trwa od początku lipca do końca sierpnia. Teoretycznie istnieje możliwość wspinaczki poza tym okresem, ale należy liczyć się z licznymi utrudnieniami, m.in. trudnymi warunkami pogodowymi, nieczynnymi schroniskami i rzadko kursującymi autobusami (Fujigoko Line na trasie Tokyo Shinjuku - stacja 5 Fujisan). My zdecydowaliśmy się zdobyć szczyt w ostatnich dniach sierpnia, ale pogoda i tak nam nie dopisała.

Wspinaczkę zwykle zaczyna się od wjazdu autokarem na 5 stację (wys. 2300 m. n.p.m.), gdzie znajduje się największe schronisko. Wyruszyliśmy z niego w nocy, żeby przywitać na szczycie nowy dzień. Jak wiadomo, Japonia to Kraj Wschodzącego Słońca i ten widok, zwłaszcza z tego szczególnego miejsca, jest tu uważany za szczególnie piękny.

Na szczyt prowadzą cztery szlaki turystyczne. Jest też jedna droga, którą wjeżdżają samochody dostawcze, dowożące towary do schronisk. Przez większość czasu szliśmy w niedużej grupie ludzi, która potem podzieliła się na mniejsze grupki. Niestety szlaki są dość słabo oznaczone i z tego co widziałam, turyści często błądzili. Na szczyt każdy trafi, ale trzeba zachowywać ostrożność: zbocze jest kamieniste i nachylone pod bardzo dużym kątem, więc schodzenie z wyznaczonej trasy może być niebezpieczne. Przez większość czasu droga nie jest szczególnie trudna i przypomina po prostu bardzo długi spacer. Niestety z czasem robi się gorzej - pojawiają się strome wejścia i łańcuchy, a powietrze staje się rzadkie. Robi się duszno, trudniej jest złapać oddech, a organizm szybciej się męczy.

Ogólnie jednak radziliśmy sobie całkiem dobrze. Niestety pogoda ciągle się pogarszała. Podmuchy wiatru były tak mocne, że ludzie kładli się na skałach lub nawet na gołej ziemi, żeby nie upaść. Potem wstawali, szli kilka kroków, znowu się kładli… i tak w kółko. Do tego wpadały w nas chmury, które "rozbijały się" o górę i sprawiały, że wszyscy byli przemoknięci. Cały czas szliśmy w ciemności lub we mgle, przemoczeni, zmęczeni i obsypywani kamieniami. Najczęściej obrywaliśmy w łydki, plecy i policzki. Bolało!

wspinaczka_wulkan_fuji__1

wspinaczka_wulkan_fuji__3

Schroniska, które mijaliśmy po drodze, były na ogół nieduże. Wiele z nich pełniło wyłącznie rolę „sklepików”, w których można było kupić bardzo drogą zupę z torebki, bez możliwości wejścia do środka. W pozostałych schroniskach, 3-godzinny pobyt kosztował około 3 000 jenów (z możliwością przedłużenia). Warunki panujące w środku były raczej surowe. Wszędzie było głośno i tłoczno, a w przypadku braku miejsc w wieloosobowych pokojach, można było spać na podłodze, na matach tatami.

wejcie_na_gr_fuji_noc_1

wejcie_na_gr_fuji_noc_4

wejcie_na_gr_fuji_noc_2

wejcie_na_gr_fuji_noc_3

Wejście na szczyt zajęło nam około 6-8 godzin, a zejście nieco mniej. Niestety wróciliśmy tak obolali i wyczerpani, że ciężko nam docenić pozytywne strony tej wycieczki. Staraliśmy się też robić jak najwięcej zdjęć, choć nasz aparat kilka razy pokrył szron. Oto krótka fotorelacja z ze wschodu słońca na górze Fuji:

wspinaczka_wulkan_fuji__2

wschd_soca_gra_fuji_japonia_2

wschd_soca_gra_fuji_japonia_1

Nie wiem czy doceniacie to tak jak samo, jak ja w tamtym momencie, ale słońce to wspaniałe źródło ciepła, światła i w ogóle życia!

wspinaczka_wulkan_fuji__8

wspinaczka_wulkan_fuji__6

wspinaczka_wulkan_fuji__7

 

wspinaczka_wulkan_fuji__4

wspinaczka_wulkan_fuji__5

wspinaczka_wulkan_fuji__10

wspinaczka_wulkan_fuji__9

Z perspektywy czasu mam kilka przemyśleń. Po pierwsze, nie zawsze trzeba wchodzić wysoko, żeby zobaczyć piękne widoki. Po drugie, Japonia w okresie kwitnienia wiśni na pewno nie jest złym pomysłem. A po trzecie pewnie jeszcze sporo czasu minie, zanim zdecyduję się na kolejną górską wyprawę.
Na koniec dodam jeszcze skan pocztówki, na której wyraźnie widać wulkan Fuji podczas wschodu słońca, na wieczór i  w okresie kwitnienia wiśni. Widok uchodzi za symbol Japonii, choć w sezonie turystycznym szczyt jest pozbawiony białej czapy śniegu. 

wulkan góra Fuji

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Ani-Liberal Rebel] *.range109-157.btcentralplus.com

    Justyna, to musiała być fascynująca wyprawa, mimo przeszkód po drodze.
    Piękne zdjęcia z chmurami - takie widziałam na własne oczy tylko z poziomu samolotu;)
    Podoba mi się Twój styl. Pamiętam, że zawsze miałaś tę łatwość w pisaniu :)

  • Gość: [Madame Bonheur] *.fbx.proxad.net

    [Ani] Tak, to prawda... Choć wycieczka była o wiele trudniejsza, niż przypuszczałam :) Dziękuję za miłe słowa i odwiedziny :) Pozdrawiam serdecznie!

  • Gość: [Ladyf123] *.ipv4.supernova.orange.pl

    Ja z grupy bardziej leniwych chyba wybrałabym okres kwitnącej wiśni, ale ciężko mi stwierdzić. Zdjęcia przepiękne, ale na zdobycie takiego szczytu chyba bym się nie zdecydowała :)

  • Gość: [Indianadriana] *.play-internet.pl

    Piękne zdjęcia! Gratuluję zdobycia tego szczytu i podziwiam

  • Gość: [Asia] *.hfc.dyn.abo.bbox.fr

    Chętnie wybrałabym się do Japonii, ale nie wiem, czy akurat w góry. Wygodnicka się zrobiłam ;) Jeśli już bym się zdecydowała, to tylko po to, żeby zobaczyć chmury z drugiej strony :D

  • Gość: [Paulina] *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net

    Super wyprawa! na pewno wyczerpująca, ale za to jakie wspomnienia!

© Droga do LYKKE
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci