Menu

1756 kilometrów na Zachód ...

Blog o emigracji, życiu we Francji i podróżach. Notatki osobiste.

Co mnie drażni we Francji ?

madamebonheur

Dziś wiem, że państwo, to coś więcej niż terytorium polityczne. Granice dzielą ludzi o zróżnicowanych poglądach i specyficznym podejściu do życia. Dlatego, gdy cudzoziemiec przyjeżdża do obcego państwa, zderza się z zupełnie inną rzeczywistością. Jedne rzeczy mogą być bardzo pozytywne i wzbudzać ciekawość, a drugie wprawiać w irytację...  Ogólnie podoba mi się kraj, w którym żyję, ale jego mieszkańcy potrafią być czasem bardzo męczący. Oto kilka rzeczy, które mnie w nich najbardziej męczą:

1. Samouwielbienie.

Każdy Francuz jest najlepszy, najmądrzejszy i ma prawo domagać się wszystkiego. Poza tym zawsze i każdemu udziela porad, bo nikt inny nie może żyć bez jego mądrości. Czasem jednak zdarzy się, że ewidentnie nie ma racji. I co wtedy ? Dalej idzie w zaparte! Bywa jednak, że pomyłka będzie ewidentna i wręcz nieco kompromitująca. W takiej sytuacji zaśmieje się sam do siebie i szybko wyrzuci całe zdarzenie z pamięci. Nie warto tego rozpamiętywać, bo drugi raz się przecież nie pomyli, prawda ?

Wyobraźmy sobie skrzyżowanie, na którym można pojechać prosto lub skręcić w prawo. Ja zawsze skręcam w prawo, bo tak mam bliżej do domu, choć większość osób jedzie w drugą stronę. Znajomy do mnie i do męża:
- Dlaczego Wy zawsze skręcacie tam w prawo ?
- Bo tak mamy bliżej do domu.
- Nie, niemożliwe. Prosto jest bliżej.
- A to Ty wiesz gdzie ja mieszkam ?
- Nie…
Domniemany wniosek:
"Nie wiem gdzie mieszkasz, ale powiem Ci, jaka droga jest dla Ciebie lepsza."

2. Ograniczona wiedza.

Rodzice polskich dzieci skarżą się, że maluchy w podstawówce nie mogą samodzielnie udźwignąć plecaka pełnego książek. Cóż, tu z pewnością jest znacznie mniej do noszenia. Poza tym zakres wiedzy z historii obejmuje tylko dzieje Francji, a na literaturze poznaje się jedynie dzieła francuskich twórców ... Co prawda niektórzy uspakajają mnie, że z czasem różnice programowe wyrównują się (zwłaszcza w dziedzinach obejmujących specjalizację danej osoby), ale na pierwszy rzut oka nie wygląda to raczej zbyt korzystnie.

W miejscu pracy mam zero stopni i pewnego dnia, świeżo przyjęta do pracy dziewczyna skarżyła się na zimno. Szefowa postanowiła ją pocieszyć, mówiąc: "Można się przyzwyczaić. Justyna jest z Polski, a tam jest tak zimno cały czas." Oczywiście, nikomu nie mogę przetłumaczyć, że w naszym kraju też bywa ciepło i słonecznie, bo wszyscy wiedzą lepiej, że to nie prawda.

3. Brak kreatywności.

Podobno Francuzi wynaleźli wiele istotnych dla ludzkości wynalazków. Nie wiem jak to możliwe, bo czasem wydaje się, że większość ludzi (niezależnie od wykształcenia i wykonywanego zawodu) nie potrafi wymyślić nic kreatywnego... Tak naprawdę, zwykłe kojarzenie faktów sprawia czasem problemy.

Nie dawno odwiedziła mnie mama. Do Polski wracała autokarem, który odjeżdża z sąsiedniej miejscowości. Obiecałam więc, że pojadę z nią pociągiem, odprowadzę na przystanek, a potem pożegnamy się i wrócę, bo po południu zaczynam pracę. Kupowałam bilety w kasie na dworcu:
- Dzień dobry. Poproszę jeden bilet do Chambéry (aller simple) oraz drugi tam i z powrotem (aller retour).
- O której Pani wyjeżdża ?
- O 9.15.
- A kiedy Pani wraca?
- O 10.15.
- Wieczorem?
- Nie, rano.
- Następnego dnia ?
- Nie. Dzisiaj. Chcę wrócić następnym pociągiem.
- Coś takiego! To rzeczywiście bilet tam i z powrotem!
- Tak, odwożę mamę i wracam...
- W takim razie drugi bilet też będzie powrotny ?
- Nie, ona zostaje...
- Jak to ?!

4. Brak wyobraźni.

Swoją myśl rozwinę na podstawie kilku przykładów.

Podczas spotkania w placówce bankowej, chciałam zaktualizować dane osobowe (nowe nazwisko) i wyrobić nową kartę bankową. Doradca:
- Dobrze. W takim razie zaczniemy od karty.
- A na jakie nazwisko Pan ją wystawi ?
Nastąpiła chwila ciszy, po czym mężczyzna stwierdził:
- To może jednak zaczniemy do zmiany danych ...

Teraz wyobraźcie sobie, że nikomu nie wadząc, próbujecie spokojnie zjeść posiłek w służbowej stołówce, ale nie możecie, bo ciągle ktoś ogląda Wasze jedzenie i zadaje różne pytania. Oto najpopularniejsze z nich:
1) To Ty GOTUJESZ ?
Mnóstwo osób bywa zbyt zmęczona życiem, żeby gotować, dlatego chętnie kupują gotowe posiłki. Do tego istnieje szereg innych ułatwień - pierś z kurczaka można dostać w całości, skrojoną w kostkę, posiekaną na drobne kawałeczki, pokrojoną w paski, podzieloną na kilka mniejszych części itd. W końcu nie warto się przemęczać i kroić samodzielnie...
2) A co to jest ?
I weź wytłumacz, że to jest pieróg. Takie ciasto z mąki z farszem w środku. Farsz to zmielone i połączone składniki, takie jak gotowana kapusta kiszona, siekana cebulka, skwarki, pieczarki. Na koniec obserwuj pełne niedowierzania oczy rozmówcy wypadające z oczodołów... Poza tym, obrzydza ich jak polewamy kawałek pizzy ketchupem - to chyba najdziwniejsza rzecz na całym świecie. Za to pierś z kurczaka w panierce z bułki tartej jest przepysznym i wręcz genialnym daniem, a jego twórca wybitnym kucharzem.
3) Wymienimy się na obiady?
Nie na byle co... Kto by oddał schabowego z ziemniaczkami za kawałek pizzy albo ciastko ?
4) Poza tym, przeciętny Francuz zawsze zjada rano mały i lekki posiłek. Później dojada w samo południe, a obficie najada się dopiero na wieczór. Pracuję między 12.39 - 20.00. Do tego mam jedną 21-minutową przerwę, która zaczyna się o 17.00 i nie odpowiada żadnej "ogólnie przyjętej" porze posiłku. W związku z tym, większość osób je wtedy co najwyżej coś słodkiego i pije kawę. Tylko ja i mój mąż, jemy na przerwie obiad. Na dodatek nie jest to mała przekąska we francuskim stylu, a pełne danie. Pewnego razu, kolega bacznie obserwując co robię, zagadał do mnie w stołówce:
- Jadłaś o 12 i teraz znowu jesz ?
- Nie. Rano zjadłam tylko śniadanie. To jest mój obiad.
Facet jest kompletnie zdezorientowany, ale kontynuuje:
- Acha... A co Ty będziesz jadła na kolację, jak jesz teraz takie duże danie?
- A jak myślisz ?
- Znowu mięso i ziemniaki ?
- Nie! Tylko kanapki…
- Co?! I to Ci wystarczy?
- Tak, bo teraz zjem więcej...

5. Podejście do życia w pięciu irytujących punktach:

  1. W pracy zawsze jest ciężko, dlatego pracownik nieustannie musi czuć się zmęczony i wyzyskiwany.
  2. Życie też jest bardzo trudne, bo wypłata wystarcza tylko na jedzenie, mieszkanie i samochód. Ludzie nie mogą żyć tak, jakby chcieli.
  3. Poza tym wszystko jest bardzo drogie. Każdy ma jednak swoje priorytety. Zdaniem niektórych, warto na przykład wydawać codziennie 8 euro na paczkę papierosów, a ubierać się w łachmany.
  4. Najlepsza rozrywka to posiłek w restauracji na przemian z kawą lub wysokoprocentowym napojem zamawianym w barze.
  5. Jeśli mieszka się na prowincji, warto podkreślać jakie miasta są okropne, przeludnione, brudne i głośne. Dla kontrastu można rozprawiać o pięknych wsiach, które zawsze są cudowne. Przebywając w mieście należy stosować odwrotną technikę, według zasady: "W mieście jest wszystko, a na wsi nie ma kompletnie nic."

Gwóźdź programu:
Najgłupsza rzecz, jaką usłyszałam podczas całego swojego dwuletniego pobytu tutaj, to ... odpowiedź pracownika poczty na pytanie, gdzie znajduje się potwierdzenie odbioru nadanego przeze mnie listu. Dialog wyglądał następująco:
- Może Pani to sprawdzić w Internecie.
- A gdzie ?
- W komputerze.
Kurtyna!

Post nie miał na celu obrażenia nikogo.
Wszystkim Czytelnikom życzę dużo wewnętrznego spokoju i cierpliwości.
Miłego dnia :-)

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • ktysia44

    Rewelacyjny artykuł. We Francji zwykle jestem tylko przejazdem, ale odniosłam podobne wrażenia :)

  • Gość: [Madame Bonheur] *.fbx.proxad.net

    Dziękuję :) Ach, ta Francja ;)

  • Gość: [Dominik] *.toya.net.pl

    Świetny artykuł, we Francji jeszcze nie byłem, ale liczę, że ,kiedyś uda mi się ją zwiedzić. ;D

  • Gość: [Jagna Sleiman] *.wroclaw.mm.pl

    Czytałam z zaciekawieniem:) podoba mi się u Ciebie!

  • Gość: [Sabinka1890] *.4-3.cable.virginm.net

    A ja marzę o przeprowadzce do Francji. Uśmiałam się czytając, będzie wesoło jak już w końcu tam zamieszkam :D

  • Gość: [Ani-Liberal Rebel] *.range109-156.btcentralplus.com

    Ale się uśmiałam z tych dialogów :D
    Słyszałam o samouwielbieniu Francuzów, czyli to faktycznie dalej ma miejsce ;)
    To udzielanie porad rzeczywiście musi być męczące. Można powiedzieć, że są trochę podobni do Polaków, którzy też lubią mówić innym, jak żyć :P
    Przyjemnie się czytało, dzięki za tekst!

© 1756 kilometrów na Zachód ...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci