Menu

1756 kilometrów na Zachód ...

Blog o emigracji, życiu we Francji i podróżach. Notatki osobiste.

Kogo atakuje syndrom paryski ?

madamebonheur

Niemal wszyscy przedstawiają Paryż jako najpiękniejsze europejskie miasto. Może dlatego, już na samą myśl o podróży, wiele osób rozpływa się w marzeniach i snuje wielkie plany... Jako, że byłam tam już kilka razy, postaram się odnieść do tej opinii.

Pierwszy raz pojechałam tam z moim chłopakiem, pięć lat temu. Uwielbialiśmy podróże, byliśmy zakochani i chcieliśmy spędzić w tym wyjątkowym miejscu naszą pierwszą rocznicę. Wyjazd był bardzo udany, choć miasto zdecydowanie nie wyglądało tak, jak je sobie wyobrażałam. Z jednej strony wszystko było tam ciekawe, pełne przepychu i ogromne, a z drugiej zwyczajnie brudne, szare i pospolite. Nie ukrywam, że kilka rzeczy bardzo mnie rozczarowało. Z czasem mężczyzna, który zabrał mnie kiedyś do Francji, został moim narzeczonym. Po studiach przeprowadziliśmy się do kraju nad Sekwaną, a dla uczczenia pierwszych istotnych sukcesów w życiu osobistym, spędziliśmy w Paryżu Sylwestra i Nowy Rok 2015. W końcu gdzie można bawić się lepiej niż w wielkim mieście ? Wtedy odkryłam, że moje dawne wspomnienia uległy pewnemu zatarciu, ale znowu sobie wszystko przypomniałam… Ostatni raz odwiedziłam Paryż w kwietniu tego roku i wybrałam się tam wyłącznie na prośbę mojej mamy, która potrzebowała towarzystwa i przewodnika. Co prawda z wycieczki wróciła zadowolona, ale podobnie jak ja za pierwszym razem, lekko zawiedziona obrazem, który zastała. Dlaczego ? Kontrast między rzeczywistością, a obrazem kreowanym przez media jest ogromny, a wielu turystów opuszcza miasto w głębokim rozczarowaniu. W skrajnych przypadkach stwierdza się nawet depresję, określaną fachowo jako "syndrom paryski". Wpływają na to następujące rzeczy:

BRUD I FETOR

Centralna część Paryża wygląda najlepiej. Jest w pełni zabytkowa i całkowicie pozbawiona nowoczesnej architektury. Niestety poza śródmieściem, ulice są zaśmiecone, brudne i śmierdzące. Dodatkowo, na skutek zanieczyszczeń powietrza, w powietrzu regularnie pojawia się smog.

MNÓSTWO BEZDOMNYCH

Włóczędzy rozbijają sobie legowiska niemal we wszystkich miejscach publicznych. Żyją pod mostami, wiaduktami, na ławkach w parkach, ulicznych wysepkach i na niektórych stacjach metra. W zimowe wieczory, ostatnie pociągi kolei podziemnej bywają wypełnione bezdomnymi, którzy podróżują do noclegowni lub stacji mających najlepsze warunki do nocowania. To zdecydowanie przykry i nieprzyjemny widok.  Zastanawiam się, czy Ci ludzie naprawdę muszą tak żyć w kraju, do którego tak wiele osób emigruje szukając lepszych warunków życia ?

P1030024002

MIESZANKA KULTUROWA Z CAŁEGO ŚWIATA

Jedni dopiero tu przybyli, a drudzy przyszli na świat. Choć na ogół posiadają obywatelstwo francuskie i biegle posługują się miejscowym językiem, to wciąż wyróżniają się pewnymi cechami wyglądu osobistego bądź zewnętrznego. Ja sama jestem cudzoziemką żyjącą na obcej ziemi i generalnie nie mam nic przeciwko emigracji, ale podobno obcokrajowców w Paryżu jest już nieco więcej niż rodowitych Francuzów.

BIZNES TURYSTYCZNY

Sklepy i stoiska z pamiątkami są wszędzie. Nie brakuje też nielegalnych ulicznych handlarzy, którzy rozkładają towar na matach bądź podchodzą do każdego stojącego w kolejce przechodnia i proponują zakup. Sprzedają głównie pamiątki związane z Paryżem, ale rozszerzają ofertę w zależności od potrzeb. W upalnie dni oferują małe butelki wody,  podczas deszczu poręczne parasolki, a zimą czapki i rękawiczki. Koniecznie trzeba się z nimi targować! Ceny obniżają łatwo, nawet bez szczególnych umiejętności negocjacyjnych po stronie klienta. Niestety, gdy tylko pojawia się policja, błyskawicznie zabierają cały swój towar i znikają. Czasem zdarza się, że w pośpiechu gubią pojedyncze przedmioty. Tak właśnie weszłam w posiadanie małego breloczka z wieżą Eiffla, który zresztą został zgubiony w jej okolicach.

P10300140011

WYŁUDZACZE PIENIĘDZY

Turyści nie mają lekko. Praktycznie przy każdym obiekcie są zatrzymywani i nachalnie zachęcani do przyjęcia „dobrej wróżby” lub kupienia tandetnej pamiątki. Jeśli to tylko możliwe, najlepiej w ogóle nie wdawać się w dyskusję i szybko oddalić. Bywa to jednak trudne, gdy ktoś nie chce puścić naszego ramienia… Najgorzej bywa w okolicach Moulin Rouge i Bazyliki Sacre-Coeur (Montmartre).

KILOMETROWE KOLEJKI DLA ZWIEDZAJĄCYCH

Miasto jest bardzo dobrze skomunikowane, a metrem można dojechać niemal wszędzie. Mimo to, układanie zbyt rozbudowanego planu zwiedzania nie ma sensu. Kolejki do muzeów i innych obiektów turystycznych są gigantyczne, a ludzie spędzają w nich nawet 2 do 4 godzin. Nie warto też jechać pod jeden obiekt, a następnie rezygnować z powodu tłumu i przenosić się w drugie miejsce. Tam najprawdopodobniej będzie tak samo, a dodatkowo stracimy jeszcze czas na przemieszczanie się. Moim zdaniem, najlepiej ograniczyć zwiedzanie do dwóch obiektów dziennie (np. Luwr i Wieża Eiffla jednego dnia, następnego Palais de la Cité i Katedra Notre-Dame...). Pamiętam swoją rozmowę z ochroniarzem pracującym w paryskich Katakumbach, która przebiegała następująco:

- Jeżeli Pani chce, może Pani czekać, ale możliwe, że Pani już dziś nie wejdzie.
- A jaki jest czas oczekiwania w kolejce?
- Obecnie 3,5 h i może się przedłużyć, a za 4h zamykamy.
- Rozumiem. A o której powinnam przyjść, żeby mieć pewność, że będę wpuszczona?
- Najlepiej rano. Ludzie zaczynają schodzić się już koło 5.00.
- A o której Państwo otwieracie ?
- O 7.00 …

P10301430012

Z mojego doświadczenia wynika, że Paryżanie są raczej uprzejmi, ale i konsekwentni. Jeśli usłyszycie, że na pewno nie wejdziecie do środka, to się nie uda. Jeśli jednak powiedzą Wam, że istnieją na to chociażby małe szanse, to na pewno nikt nie zatrzaśnie Wam drzwi przed nosem. Poza tym, wejście samemu „z miejsca” zawsze będzie trudne. Dlatego jeśli zwiedzamy miasto na własną rękę, dużo czasu można zaoszczędzić kupując wcześniej bilety przez Internet i korzystając ze specjalnych wejść dla „posiadających bilety”. Poza tym, zwiedzanie proponuję zacząć od rana, a do tego koniecznie zabrać wodę, wygodne obuwie i cierpliwość. Dokładne obejście każdego miejsca jest czasochłonne i nieco męczące, ale jeśli ktoś ma siłę i ochotę, pozostały czas można przeznaczyć na spacery, restauracje, sklepy i inne rozrywki.

SZCZEGÓLNA OSTROŻNOŚĆ PO ZAMACHACH TERRORYSTYCZNYCH W 2015 r.

Po ostatnich zamachach w Paryżu wzmocniono kontrole. Wszystkie torby są dokładnie sprawdzane i prześwietlane, a ludzi poddaje się dodatkowej kontroli wykrywaczem metalu. Ku mojemu wielkiemu rozczarowaniu, statyw fotograficzny jest traktowany jako broń i na chwilę obecną nie można go nigdzie wnosić. Niedozwolone przedmioty można bezpłatnie przechowywać w wyznaczonych do tego miejscach na terenie wszystkich odwiedzanych obiektów.

***

Paryż z pewnością nie jest najpiękniejszym europejskim miastem. Mimo to, stolica Francji tętni życiem, zachwyca muzeami, zabytkami światowej sławy i licznymi atrakcjami, które zasługują na szczere uznanie. Dlatego nie chcę nikogo zniechęcać do wycieczki, a jedynie podkreślić, że jest to miasto pełne paradoksów, które nieustannie zmaga się ze swoją przytłaczającą sławą. Z każdym wyjazdem poznawałam je lepiej i zauważałam rzeczy, na które wcześniej nie zwracałam uwagi. Sądzę jednak, że zobaczyłam już wystarczająco dużo i raczej zakończyłam zwiedzanie Paryża. Mam jeszcze wiele innych miejsc do odkrycia.

A jakie są Wasze opinie o Paryżu ?
Zachęcam do podzielenia się nimi w komentarzach.

Komentarze (7)

Dodaj komentarz
  • Gość: [mirabel] 37.161.162.*

    Byłam tylko raz w Paryżu, na prośbę znajomego i zbyt wiele nie zwiedziłam. Jedyne co mogę potwierdzić to kolejki od samego rana by dostać się do niektórych zabytków. Istne szaleństwo!
    I wcale nie pokusiłambym się o stwierdzenie, że Paryż to najpiękniejsze miasto w Europie. Zdecydowanie wolę Kraków, Pragę czy chociażby moje Bordeaux (wybrane w zeszłym roku jako najlepsze europejskie miasto do zwiedzania).

    Pozdrawiam!

  • Gość: [olga] *.dyn.telefonica.de

    W Paryzu bylam dwa razy, raz jako mala dziewczynka, drugi raz rok temu.
    Z pierwszego pobytu zapamietalam przede wszystkim wieze Eiffla i dziwnych ludzi w metrze :)
    Z drugiego wjazdu moje wrazenia wygladaly podobnie do Twoich.
    Do Paryza przyciagaja mnie jedynie muzea i wystawy.
    Na pewno kiedys sie tam jeszcze wybiore, ale w Europie jest jeszcze tyle piekniejszych miast niz Paryz...

    miedzypolskaafrancja.blogspot.de/

  • Gość: [Szkolne inspiracje] *.szczecinek.vectranet.pl

    Niestety jeszcze nie zwiedzałam Paryża, ale znajomi odradzają grupowe wycieczki, bo wszystko jest oglądane w biegu.

  • Gość *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Nigdy w paryzu nie bylam ale dla mnie jest on przereklamowany... Niby co tam takiego pieknego? Dlaczego tak slynie w mediach? Bo to slynne miasto zakochanych, dla mnie tyle na ten temat... Ale czy naprawde? Tak jak mowisz ja to powiem troche innymi slowami jak to mowia w naszym regionie "Brud, smród i ubóstwo". Szczerze? Zamiast do Paryza wolalabym sie udac na poludnie Francji, zwiedzic cała Prowansje, Lazurowe wybrzeze tam to dopier dech zapiera i przynajmniej powietrze jest "swiezsze" :D

  • Gość: [Madame Bonheur] *.fbx.proxad.net

    [Szkolne inspiracje] Tak, ja też tak uważam i zdecydowanie wolę podróżować na własną rękę.

  • Gość: [Karolina Pawlarczyk] *.dynamic-ra-5.vectranet.pl

    Byłam niespełna 3 tyg temu. Od momentu przesiadki w francuskie linie lotnicze doznałam szoku ludzie byli bardzo uprzejmi i pomocni dla mnie lekko zagubionej osóbki. Same starcie z Paryżem było chyba brutalne bo na wjeździe spotkał mnie brud i dużo żebraków ale dalej w głąb było coraz lepiej.
    Choć fakt tłum ludzi i wielkie kolejki trochę przerażają więc wybralam opcje zwiedzania z trochę mniej turystycznej strony z dala od zgiełku.
    Panorama na Wieża Montparnasse odebrała mi mowę.
    Paryż piękny ale na dłuższą metę trochę za duży tłum.
    Mam nadzieje że mój M nie trafi tam w najbliższej okazji.

    Świetny blog! Mnie też za pół roku czeka emigracja
    zapraszam do mnie :) petitamiblog.wordpress.com/

  • Gość: [Travel and Smile] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Co prawda nie byłam w Paryżu. Mieszkałam swego czasu w Kopenhadze. Poznałam to miasto bliżej niż normalny turysta. Tak samo jak Paryż ludzie nie mieszkający tam idealizują to miejsce. Tak bylo w rodzicami mojego znajomego. Jakby mogli to sobie Danię i Kopenhagę oprawili w ramkę i powiesili na ścianie.
    Fakt centrum miasta piękne, zabytki królewskie wspaniała, komunikacja miejska - bardzo dobra... tych ochów by się znalazło więcej. Mieszkałam w dzielnicy Norrebro - brudna, szara czasem niebezpieczna dzielnica. Mieszanka kulturowa. Zdarzały się też zamieszki wynikające z tych różnic. Zresztą myślę,że każda stolica ma swoje miejsca reprezentacyjne (na pokaz) i te mniej. Warszawa, Poznań , Wrocław ... takie przykłady nawet znajdziemy w Polsce. Mnie jednak to nie zniechęca. Mam w planie odwiedzić Paryż :)

© 1756 kilometrów na Zachód ...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci