Menu

1756 kilometrów na Zachód ...

Blog o emigracji, życiu we Francji i podróżach. Notatki osobiste.

Przyjaźń na obczyźnie

madamebonheur

Przyjaźń to wielkie słowo, mieszczące w sobie wiele pojęć. Dla mnie oznacza przede wszystkim zaufanie, wsparcie i lojalność. Przyjaźnić się z kimś to mieć kogoś, z kim można dzielić wszystkie smutki i radości.

PRZYJAŹŃ W POLSCE

W Polsce miałam wielu znajomych, ale do kręgu najbliższych przyjaciół zaliczałam tylko kilka osób. Swoją pierwszą przyjaciółkę poznałam jako dziecko - ona miała cztery lata, a ja pięć. Spędzałyśmy wspólnie wszystkie wakacje, podczas których opuszczałyśmy Warszawę i jechałyśmy na wieś, w rodzinne strony. Nasze domy i podwórka sąsiadowały ze sobą, więc nawet obrażone, byłyśmy na siebie skazane. Z czasem dojrzałyśmy, a nasza koleżeńska znajomość przekształciła się w silną przyjaźń. Z nikim innym nie mam tak wielu wspaniałych wspomnień.  Wiem, że Maja zawsze będzie stała za mną murem. Mogę się przy niej świetnie bawić, zapomnieć o wszystkim, a co najważniejsze – być sobą. Przyjaźnimy się już przeszło dwadzieścia lat.

Drugą przyjaciółkę poznałam w liceum. Iwona to przesympatyczna dziewczyna, która pewnego razu zagadała do mnie w autobusie. Na początku chodziłyśmy do różnych klas i widywałyśmy się sporadycznie. Jednak na ostatni rok nauki przeniosła się do mojej klasy i stopniowo zaczęłyśmy poznawać się coraz lepiej. Po pewnym czasie zrozumiałam, że to moja bratnia dusza. Możemy razem śmiać się i płakać i wiem, że mogę jej wszystko powiedzieć. Nie sposób się z nią nudzić. Przyjaźnimy się już prawie dziesięć lat.

Niektórzy mówią, że czas na zawieranie przyjaźni ma się do rozpoczęcia studiów, bo potem ludzie stają się bardziej interesowni. Oczywiście, nawiązywanie kontaktów jest bardzo przydatne, ale niektórzy są wyrachowani aż do przesady… Dlatego cieszę się, że na uczelni udało mi się poznać aż trzy świetne dziewczyny. Magda w każdej sytuacji znajduje coś dobrego. Wiem, że jak zrobię jakąś głupotę i pójdę do niej, to zawsze mnie pocieszy i przekona, że wcale nie jest tak źle, jak sądzę. Martyna jest za to pełna pozytywnej energii i świetnych pomysłów, a Natalia potrafi tak doskonale podsumować każdą sytuację, że zawsze poprawi mi humor i da do myślenia. Dzięki nim wszystkim, pięcioletnie studia minęły mi szybko i bardzo przyjemnie. Nasze relacje są jednak specyficzne, ponieważ po zakończeniu nauki nasze drogi częściowo się rozeszły. Każda z nas mieszka teraz w innym mieście i rozwija się w zupełnie innym kierunku. Mimo to, spotykamy się w Warszawie za każdym razem, gdy przyjeżdżam do Polski. Mamy wtedy tak dużo rzeczy do omówienia, że aż ciężko nadążyć za wszystkimi wątkami. Mam nadzieję, że to się nie zmieni. Znamy się już prawie siedem lat.

Przez całe swoje życie poznałam jeszcze wiele innych wspaniałych osób, których nie sposób tu wymienić. Dlatego bardzo źle czuję się z faktem, że w ostatnim czasie pojawiam się w Polsce raz na pół roku albo i rzadziej, a po krótkiej chwili znowu znikam. Staram się to nadrabiać, tak jak mogę. Na szczęście istnieje skype, telefon, mail, facebook… Mój blog też trochę pomaga w podtrzymaniu kontaktu, ale … Chciałabym z nimi po prostu być. Ostatnio oglądałam film ze swojego wesela, gdzie bliski znajomy życzył nam szybkiego powrotu do kraju. Gdy usłyszałam to ponownie, miałam w oczach wielkie łzy. Wierzę jednak, że nasze więzi przetrwają tą próbę czasu, bo moi przyjaciele są dla mnie jak rodzina.

ODWIEDZINY WE FRANCJI

Mieszkam za granicą nieco ponad półtora roku. Przez cały ten czas, odwiedziła mnie tylko mama, dwa razy. Poza tym, wiele osób deklaruje chęć przyjazdu, ale niestety nie realizuje swoich planów. Wysoki koszt podróży, duża odległość, zajęty tryb życia… Wszystko rozumiem, a swoje drzwi pozostawiam otwarte.

11393406_855565884491020_1954157754688487991_o

PRZYJAŹŃ WE FRANCJI

Po wyjeździe za granicę, wszystko się zmienia. Na początku nie mamy nic, ani nikogo. Tak naprawdę, nikt nas tam nawet nie chce. Pamiętam, jak długo czułam się strasznie samotna… Potem poszłam do pracy i zaczęłam nawiązywać pierwsze kontakty. Z czasem nabrałam większej śmiałości do ludzi, a mój francuski uległ znacznej poprawie. Ogólnie Francuzi są raczej otwarci i myślę, że zawieranie z nimi znajomości nie należy do najtrudniejszych. Do tej pory udało mi się poznać kilka wartościowych osób z którymi mogę się czasem spotkać na "babskich pogaduchach". Christelle, Emmanuelle i Astrid są mi tutaj najbliższe. Choć nasza znajomość napotyka jeszcze czasem problemy w postaci bariery językowej, rozumiemy się całkiem dobrze i mamy dużo wspólnych tematów. Powiedziałabym jednak, że są to jeszcze bardziej dobre znajome, niż przyjaciółki.

POLACY WE FRANCJI

Oczywiście, we Francji żyje też bardzo wielu Polaków. Największe skupisko Polonii znajduje się w Paryżu, a pozostali pozostają rozproszeni niemal wszędzie. Wystarczy się trochę rozejrzeć, żeby ich spotkać. I tak pewnego dnia poznałam przesympatyczną Polkę, która pracuje w pobliskim sklepie, a niedługo później polską rodzinę, która mieszka na moim osiedlu. W niektórych miejscach można też znaleźć polski sklep lub kościół, a w nim wielu rodaków. Poza tym, na facebook’u istnieje dużo różnych grup zrzeszających francuską polonię. Najczęściej zaglądam na forum „Polacy w Grenoble”, gdzie co jakiś czas organizowane są spotkania integracyjne. Przychodzą na nie przeróżne osoby, znajdujące się w różnych sytuacjach życiowych, które mimo wszystko, wiele łączy. Po dłuższym pobycie we Francji uważam, że bardzo przyjemnie jest czasem zwyczajnie usiąść i porozmawiać z kimś po polsku. Zwłaszcza, gdy ta druga osoba ma podobne zdanie o emigracji, tęsknocie, naszej ojczyźnie i kraju, w którym żyjemy. Na jednym ze spotkań poznałam kilka sympatycznych osób, jednak ostatnio trochę się mijamy przez różne drobne przeciwności losu. Mam nadzieję, że zła passa nie potrwa długo.

Po wyjeździe za granicę zyskałam kilka rzeczy, w tym możliwość spotkania wielu nowych i ciekawych osób (jak i kompletnie nieciekawych – różnie bywa). Pewnie gdzieś jawi się szansa na zyskanie kolejnej przyjaźni. Z drugiej strony nie ukrywam, że bardzo tęsknię za krajem i swoimi bliskimi. Pewne osoby i rzeczy są po prostu niezastąpione i takie pozostaną. Nie da się o nich zapomnieć.

 

Ten post powstał w ramach projektu o przyjaźni dla Klubu Polki na Obczyźnie. Zachęcam do zapoznania się z pozostałymi wpisami z tego cyklu, które można znaleźć klikając tutaj. Warto wiedzieć, co sądzą inni!

 

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Katarzynatuitam] 129.35.156.*

    Ja się bardzo boję poszukiwania pracy w Paryżu... zacznę od robienia tego na odległość, ale niestety ostatnio zostałam bardzo zdemotywowana przez znajomych, którzy mówili mi, że nie dość, że lepiej by było szukać na miejscu, to jeszcze trzeba by było znać perfekcyjnie francuski (ja coś mówię, ale do perfekcji i stuprocentowego rozumienia native speakerów to mi jeszcze daleko...), chcę spróbować w branży w której potrzebne są języki obce, zobaczymy, jestem dobrej myśli, choć nie wiem co zrobię jeśli mi się nie uda, nie mam planu awaryjnego ;) a co do przyjaźni, to na dzień dzisiejszy mam tam tylko mojego ukochanego (tylko, jak to zabrzmało :D), ale o zjanomościach będzie się myśleć później.

  • Gość: [Nika] 136.173.162.*

    Mysle, ze najtrudniejsze w nowym kraju sa zawsze dwa, moze trzy pierwsze lata. Z czasem wszystko staje sie swojskie I normalne, a juz na pewno gdy pojawiaja sie dzieci, a pozniej ich szkola. W zyciu pojawiaja sie nowi przyjaciele czy znajomi, ale rzeczywiscie te znajomosci z mlodosci sa jednak najtrwalsze. Ja po 26 latach we Francji nadal mam jedna przyjaciolke z podstawowki mieszkajaca w Brukseli, dwie z lyceum mieszkajace w Warszawie I jedna ze studio, ktora wywialo az do Seattle. I czesciej lub rzadziej, ale jestesmy w ciaglym kontakcie. Od czasu gdy jest internet, Skype I lowcostowe polaczenia, zycie jest jednak doprawdy duzo latwiejsze. A do tego gdy masz blog I trafisz do takiego wirtualnego miejsca jak nasz Klub Polki na Obczyznie, to tak jakbys zyskala druga rodzine, czy cale grono przyjaciol. pozdrawiam dzis ze Strasburga - Nika

  • Gość: [Madame Bonheur] *.fbx.proxad.net

    [Nika] Pewnie masz wiele racji. Mam nadzieję, że z czasem też wszystko będzie dla mnie łatwiejsze i bardziej "zwyczajne". Dziękuję za wszystkie miłe słowa, zwłaszcza te o Klubie :) Pozdrawiam ciepło.

  • Gość: [Madame Bonheur] *.fbx.proxad.net

    [Katarzynatuitam] Jedna osoba przy naszym boku, ale wyjątkowa, to tak naprawdę bardzo wiele :) Reszta przyjdzie z czasem. Z mojego doświadczenia wynika, że we Francji jest raczej ciężko bez francuskiego i rzeczywiście, lepiej szukać pracy będąc tutaj, ale bardzo wiele zależy od wykonywanego zajęcia i lokalizacji. Mam znajomego handlowca, który pracuje w dużym mieście i rozmawia wyłącznie po angielsku, więc tak też można. Poza tym Paryż jest pełen turystów, a w związku z tym jego mieszkańcy raczej chętnie rozmawiają w innych językach (najczęściej po angielsku). Mam nadzieję, że uda Ci się zrealizować swoje plany i bardzo mocno Ci kibicuję! :)

© 1756 kilometrów na Zachód ...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci