Menu

Droga do LYKKE

Blog o życiu na emigracji i podróżach.

Paryż i prowincja

madamebonheur

Francuski filozof Hippolyte A. Taine mawiał, że we Francji istnieją dwa światy – Paryż i prowincja.  Co ciekawe, niektórzy twierdzą, że prawdziwi Francuzi mieszkają wyłącznie na prowincji. Paryżanie bywają natomiast obiektami różnych docinek. Istnieje na przykład powiedzenie Parisien tête de chien, które porównuje mieszkańców Paryża do psów i drwi z ich rzekomej gwałtowności i nieustępliwości. Bywa też, że osoba, która się przepycha i kłóci, może usłyszeć: "Reviens à Paris!", czyli "Wracaj do Paryża!". Sugeruje to, że takie zachowanie jest tolerowane tylko w stolicy...

Dlaczego tak jest?

Nie licząc Paryża, każda miejscowość mająca około 20 tysięcy mieszkańców i 40 km2 powierzchni jest tutaj dużym miastem. Powstawanie rozbudowanych aglomeracji miejskich należy do rzadkości, a zjawisko „wchłaniania” mniejszych miejscowości przez większe nie występuje prawie wcale. W konsekwencji wszystkie osady rozwijają się bardzo powoli i niezależnie. Największe francuskie metropolie to oczywiście Paryż (2 miliony mieszkańców, pow. 105 km2), Marsylia (850 tys. mieszkańców, pow. 240 km2) i Lyon (484 tys. mieszkańców, pow. 48 km2). Choć znacząco wyróżniają się na tle kraju, to daleko im do większości polskich miast (Warszawa ma około 2 miliony mieszkańców i 517 km2 powierzchni, Kraków 760 tysięcy mieszkańców i 327 kmpow., a Łódź 706 tysięcy mieszkańców i 293 kmpow). Francja to przede wszystkim prowincja, a mieszkańcy wszystkich stolic za pewne zawsze cieszą się jakąś "szczególną" opinią wśród pozostałych rodaków.

Isere_1

Gdy miasta rozwijają się i rozkwitają, prowincja pozostaje niezmienna. Większość ludzi w moich okolicach stroni od tłumów, bloków, zgiełku i pośpiechu. Moi znajomi wolą domki z ogródkami, bliskość natury i ciszę. Na ogół nie gonią też za karierą, a ich ulubione rozrywki to spędzanie czasu w barze lub kawiarni, jadanie w restauracji albo pielęgnowanie własnego kawałka ziemi. Poza tym, chętnie podróżują, rozwijają swoje zainteresowania i korzystają z tego, co oferuje im okolica. Mam wielu znajomych, którzy jeżdżą po całym świecie, ale zawsze wracają do swojej małej miejscowości. Inni są domatorami: kolekcjonerami, fanami kina albo sportowymi kibicami. Moje okolice przyciągają też amatorów alpinizmu i kolarstwa górskiego. Poza tym, wszyscy w moim otoczeniu mają jedną wspólną cechę: uwielbiają swoje regiony, departamenty i najbliższe strony, wychwalając wszystkie związane z nimi atrakcje. Na dowód tego, w niemal każdej miejscowości, nawet małej i niepozornej, można znaleźć tzw. office de tourisme – biuro turystyczne i kartki pocztowe przedstawiające okoliczne pejzaże. Mieszkając w niedużym, prowincjonalnym miasteczku nauczyłam się jednej zabawnej rzeczy. Nigdy nie należy mocno trzymać się stwierdzenia, że coś znajduje się dokładnie we wskazanym mieście. Dotyczy to lokalizacji zakładów pracy, sklepów, oferowanych usług, ale też miejsc zamieszkania. Rozmówca może mieć na myśli okolice w promieniu 50 km, a nazwa miasta to w wielu przypadkach jedynie punkt odniesienia. Dlatego na pytanie skąd jestem, odpowiadam teraz podobnie jak moi znajomi. Rozmawiając z kimś z moich stron, podaję nazwę swojej miejscowości. Natomiast we wszystkich pozostałych przypadkach, wskazuję największą miejscowość z okolicy, bo moja będzie raczej nie znana. Łatwiej wtedy powiedzieć, że jestem z Grenoble.

Isere_2

Paryż zdecydowanie różni się od reszty kraju i myślę, że w pełni zasłużył sobie na takie przydomki jak miasto światłości (tj. nauki, sztuki, postępu) czy światowa stolica mody. Jego dziedzictwo kulturowe i możliwości sprawiają, że co roku jest odwiedzany przez miliony ludzi z całego świata. Sądzę jednak, że we wszystkich (dużych) francuskich miastach żyje się dość ciekawie i dynamicznie. 

Isere_3

 

Ja urodziłam się i wychowałam w Warszawie, więc przeprowadzka do małego francuskiego miasteczka była dla mnie wielką zmianą. Ostatecznie jakoś się przystosowałam, ale nie wykluczam zmiany miejsca zamieszkania w przyszłości. Prowincjonalny tryb życia ma swoje zalety, ale na dłuższą metę raczej nie odpowiada mojemu gustowi i charakterowi.

Komentarze (7)

Dodaj komentarz
  • Gość: [maugo] *.red-88-16-8.dynamicip.rima-tde.net

    Oj bardzo, się namęczyłam, żeby skomentować Twój post ( rejestracja etc.)...;-) Tekst jest znakomity, pełen ciekawych, osobistych (lecz nie ekshibicjonistycznych) i mądrych spostrzeżeń. Jestem również na emigracji...w Hiszpanii, mam podobne przemyślenia, dotyczące postrzegania i oceniania "nowego" otoczenia, przez pryzmat starych przyzwyczajeń i wyimaginowanych oczekiwań....
    Z pewnością będę Do Ciebie zaglądała :-)

  • Gość: [Madame Bonheur] *.fbx.proxad.net

    Cieszę się i zapraszam :) Przykro mi tylko, że domena bloxa sprawiła Ci tyle problemów. Nie wiem co się dzieje, do tej pory nie trzeba było się logować, żeby zostawić komentarz. Mam nadzieję, że to jeszcze ulegnie zmianie, bo osobiście też nie lubię takich sytuacji... Pozdrawiam :)

  • Gość: [charmante] *.dynamic.chello.pl

    Z wieloma rzeczami się zgodzę i wiele rzeczy bym dopisała, jak to, że we Francji w mniejszych miejscowościach życie towarzyskie nie istnieje, Francuzi nie grzeszą inteligencją, i nie chce im się pracować. Spostrzeżenia na przestrzeni dziesięciu lat na emigracji mojej rodziny.

  • Gość: [Mięta w kapeluszu] *.play-internet.pl

    Marzę o podróży do Paryża, ale Twój post przekonał mnie, że na prowincji może być o wiele milej, ciekawiej i przede wszystkim spokojniej. Pozdrawiam:)

  • Gość: [Madame Bonheur] *.fbx.proxad.net

    [charmante] Doskonale rozumiem, co masz na myśli. Większość osób rzeczywiście nie grzeszy pracowitością i ma bardzo specyficzne, roszczeniowe podejście do pracy i zwierzchników. Co do inteligencji, nie uogólniałabym, ale faktycznie, tu też wielu osobom brakuje kreatywności, zaradności i umiejętności szerszego spojrzenia na życie i świat. Z wiedza ogólną bywa różnie. Często zdarza mi się też obserwować kogoś i pomyśleć: "Rany, co za kretyn!". Ale czy tylko w tym kraju i tych stronach można mieć takie odczucia ? Pewnie nie. Osobiście znam też kilka naprawdę wartościowych, pracowitych i rozsądnych osób. A z życiem towarzyskim to według mnie zależy jeszcze od osób i ich wieku, ale masz dużo racji. Najważniejszy jest "spokój i cisza", a mnóstwo osób to domatorzy, samotnicy, niechętnie wychodzący z domu. Jak już gdzieś bywają, to co najwyżej na kawie/kieliszku w barze albo na kolacji w restauracji. Czasem ciężko to nazwać rozrywką. Generalnie francuska prowincja jest dla miłośników przyrody i całkowitego spokoju. Przez to ostatnie, długo było mi się tu ciężko odnaleźć, ale na szczęście mogę choć czasem wybrać się do miasta z prawdziwego zdarzenia ;) Pozdrawiam.

  • Gość: [Silikony Marcolla] *.internetdsl.tpnet.pl

    Bardzo ciekawe :) Nie wiedziałem, że tak się mówi we Francji. Chodzi mi o podawanie nazwy swojej miejscowości. Co do Paryża i prowincji - zgadzam się. To dwa różne światy, ale czy jeden jest lepszy od drugiego... Nie powiedziałbym :)

  • Gość: [Madame Bonheur] *.fbx.proxad.net

    [Marcolla] Za pewne masz rację - zależy kto co lubi. Ja nie ukrywam, że bardziej jestem mieszczuchem ;)

© Droga do LYKKE
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci