Menu

1756 kilometrów na Zachód ...

Blog o emigracji, życiu we Francji i podróżach. Notatki osobiste.

EMIGRACJA ZAROBKOWA: Dlaczego wyjeżdżamy ?

madamebonheur

Dyskusja na temat współczesnej emigracji regularnie pojawia się w mediach, a różne znane osobistości próbują ustalić jej przyczynę. Ile ludzi, tyle historii, jednak większość imigracyjnych opowieści sprowadza się do tego samego. Kiedy moi bliscy pytają mnie dlaczego wyjechałam, odpowiadam bez wahania.

Wyjechałam, bo było mi źle.

Gdy słyszy to moja babcia, mówi: „Za dużo byś chciała.” Niezależnie od tego co powiem, mama mówi podobnie i twierdzi, że trzeba się cieszyć małymi rzeczami. Dzieli nas wiele lat, a do tego mamy zupełnie inne poglądy i doświadczenia, więc dyskusje na ten temat możemy przeciągać w nieskończoność. Nie uważam jednak, żeby moje oczekiwania były szczególnie wygórowane. Nie boję się wysiłku, potrafię oszczędzać i mogę ciężko pracować. Niestety, zarobione pieniądze nie zapewnią mi spokojnego życia. Nie chcę liczyć każdego grosza, żeby stwierdzić, że na nic mnie nie stać i nie wytrzymam, jeśli ciągle będę od kogoś zależna. Nie chcę luksusowego apartamentu w centrum Warszawy, ale marzę o własnym mieszkaniu i najlepiej bez konieczności spłacania kredytu przez kolejne 30, 40 albo 50 lat. Zdaję sobie sprawę z tego, że muszę pracować przez większą część życia, więc życzyłabym sobie, żeby ten czas upływał w dobrej atmosferze. Szacunek i uznanie mają dla mnie duże znaczenie. Największym skarbem jest jednak posiadanie odrobiny czasu, który można podarować sobie i najbliższym.

Wyjechałam, bo musiałam ciężko pracować, a pieniądze ledwo wystarczyłyby mi na przeżycie.

Ukończyłam pięcioletnie prawnicze studia magisterskie. Niestety, żeby uzyskać pełne prawa do wykonywania zawodu, dodatkowo powinnam zaliczyć aplikację. W zależności od wybranego fachu (notariusz, radca prawny, adwokat, sędzia, komornik) zobowiązuje mnie to kosztownej nauki przez kolejne 2.5-4.5 roku oraz praktyki zawodowej za minimalną krajową pensję. To nie koniec. Jeżeli ktoś sądzi, że ukończenie aplikacji gwarantuje wysokie zarobki, to może się bardzo zdziwić, bowiem takie wyróżnienie spotyka nielicznych, a talent i umiejętności na ogół nie mają przy tym decydującego znaczenia.

Znałam kiedyś mężczyznę, który zawsze krytykował moją decyzję o wyjeździe. Twierdził, że za wszelką cenę powinnam zostać w Polsce i dalej się rozwijać. Niestety, realia są takie, że równie dobrze mógłby powiedzieć: "Możesz mieszkać z rodzicami do 30-go roku życia. Potem, po wielu latach ciężkiej nauki, będziesz zarabiać 1300 zł miesięcznie i płacić 5500 zł za każdy dodatkowy rok praktyki. W pracy będziesz asystowała przy obowiązkach innych prawników, a czasem prała firanki. Ale oczywiście i tak powinnaś zostać w Polsce i się rozwijać, bo MOŻE kiedyś zaczniesz zarabiać trochę więcej, wchodząc w samodzielne życie w sfrustrowana, zmęczona i mocno spóźniona.” Nie wiem czy w słowach znajomego doszukiwać się troski, nuty zazdrości czy też stwierdzić, że nigdy nie musiał mierzyć się z beznadziejną codziennością samodzielnie. Ja podążyłam inną drogą. Od razu po studiach wyjechałam do Francji, a w ciągu trzech kolejnych miesięcy stałam się w pełni niezależna finansowo i samodzielna. Teraz mam męża, dobre zarobki, duże mieszkanie i dalsze plany na przyszłość. 

Z drugiej strony, każdy kto twierdzi, że większość emigrantów pracuje poniżej swoich kwalifikacji, ma rację. Nie zapominajmy jednak, że żadna praca nie hańbi, natomiast śmieszne wynagrodzenie i złe traktowanie – tak. Ponadto, nigdzie nie jest łatwo zostać bogaczem, jednak za pensję minimalną na Zachodzie można żyć godnie i spokojnie. Za to w dużym polskim mieście trzeba czasem wybierać, czy będziemy za to jeść (wydatki życia codziennego) czy spać (wynajem/kredyt mieszkaniowy).

Wyjechałam, bo za granicą łatwiej zarobić większe pieniądze w krótszym czasie.

Zakładam, że to nie zmieni się jeszcze przez kilkadziesiąt lat. Porównując Polskę i Francję, 1350 zł w żaden sposób nie dorównuje 1130 euro (miesięczna minimalna pensja netto). Nawet być bezrobotnym bardziej opłaca się za granicą, gdyż przeciętny francuski zasiłek dla bezrobotnych wynosi 800 euro. Możemy być idealistami, ale pieniądze są potrzebne każdemu.

FAKTY

Przeczytałam ostatnio ciekawy artykuł dotyczący różnych pokoleń, które obecnie koegzystują na rynku pracy. Nasi dziadkowie (veterans), to zwykle osoby urodzone w latach 1930-1945, które ciężko pracują i nie rezygnują z pracy nawet na emeryturze. Oczywiście nie tylko dlatego, że chcą, bo czasem po prostu nie mają innego wyjścia. Nasi rodzice to pokolenie wyżu demograficznego z lat 1948-1963 (baby boomers) bądź Generacja X z lat 1970-1979, zmuszona do ciągłego poszerzania kompetencji zawodowych i walki o przetrwanie. Zaś my, ludzie urodzeni po roku 1980, należymy do słynnej generacji Y. Co to znaczy ? Badacze nazywają nas Pokolenie Milenium, Pokolenie sieci albo Pokolenie Ja. Przyszliśmy na świat po upadku komunizmu w Europie, a dojrzewaliśmy w okresie otwartych granic Unii Europejskiej. Poszukiwania pracy zaczynaliśmy na początku XXI wieku, mając do wyboru wiele ścieżek rozwoju zawodowego oraz łatwość podróżowania za granicę. Dzięki temu znacznie wyprzedziliśmy naszych poprzedników pod względem znajomości języków obcych i nowoczesnych technologii. Na ogół nie wyobrażamy sobie życia bez komputerów i Internetu, a większość problemów rozwiązujemy za pomocą wyszukiwarki Google. Znacznie różnimy się od naszych rodziców i dziadków, którzy chcąc zapewnić nam lepsze dzieciństwo, przyzwyczaili nas do wyższego standardu życia i przekonali o swojej wartościowości. Socjologowie twierdzą, że znacząco zmieniło to nasze postrzeganie świata. Wielu z nas uważa, że poszukiwanie własnego szczęścia i samorealizacja są istotniejsze niż kariera. Dlatego nie jesteśmy wyłącznie pracoholikami, a także osobami, które mają swoje pasje i bliskich, którym chcą poświęcać możliwie najwięcej czasu. W poszukiwaniu lepszej pracy jesteśmy gotowi zmieniać pracodawców, kwalifikacje zawodowe, miasta w których mieszkamy, a nawet kraje. Uciekamy w ten sposób od bezrobocia, wygórowanych kosztów życia, głodowych pensji, korupcji, koneksji, wyzysku i braku szans na rozwój zawodowy. Właśnie w ten sposób walczymy o lepszy byt dla siebie.

Z mojej perspektywy, przyczyna wielkiej emigracji XXI wieku jest oczywista. Współcześni emigranci są zmęczeni szarą rzeczywistością i szukają lepszej przyszłości na obcej ziemi.

Jakie to smutne, że niektóre państwa bardziej dbają o cudzoziemców, niż nasze o własnych obywateli!

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • Gość: [madeleined84] *.rev.sfr.net

    Bardzo się cieszę, że napisałaś ten post. Ja osobiście nie wyjechałam do Francji zarobkowo, ale za miłością, czyli dla mojego obecnego francuskiego męża. Dziś, po ponad 4 latach emigracji mogę śmiało powiedzieć, że poziomy życia w PL i we FR są diametralnie różne pod wieloma względami i mimo, iż kocham swoją ojczyznę całym sercem i zawsze będę Polką, nie planuję wracać raczej do kraju (oczywiście się nie zarzekam ;)). Nie chodzi nawet o pieniądze i zarobki ale o mentalność ludzi, o podejście do pracownika, a nawet o zwykłą codzienną życzliwość lub jej brak. Przykro mi i smutno patrzeć jak moi rówieśnicy w ojczystym kraju harują za grosze. Na zachodzie Europy jest zupełnie inaczej. Nie mówię, że od razu cudownie i wspaniale, ale na pewno ludzie mogą tutaj godnie żyć nawet za te minimum, o którym pisałaś. Inny świat po prostu i smutek ściska serce, że w Polsce nie jest podobnie.

  • Gość: [RunPuddle] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    Ciekawe przytoczenie artykułu o tym podziale kolejnych pokoleń. Wielu młodych ludzi faktycznie czasem może nie wiedzieć jaką drogą iść... Czy chcieć jak najwięcej, czy jednak cieszyć się z rzeczy małych i wiele nie wymagać. Wg odpowiedź jest taka jak to najczęściej bywa, czyli: to zależy... ;)

  • Gość: [Justyna S] *.dsl.sta.abo.bbox.fr

    Całkowicie się z Tobą zgadzam. Mentalność za granicą jest zupełnie inna no i lepsze pieniądze za wykonywanie podobnej pracy co w Polsce ...

© 1756 kilometrów na Zachód ...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci